Przeskocz do treści
Zadzwoń teraz Dostępni 24/7
Strona główna / Realizacje / Sprzątanie po zbieraczu (syndrom Diogenesa) — Rybnik

Sprzątanie po zbieraczu (syndrom Diogenesa) — Rybnik

Sprzątanie po zbieraczu (syndrom Diogenesa) — Rybnik
Opis realizacji
Sprzątanie po zbieraczu (syndrom Diogenesa) — Rybnik

Córka przyleciała z Anglii załatwić formalności po matce — drzwi mieszkania otwierały się na trzydzieści centymetrów, dalej ściana z gazet do sufitu


Córka zmarłej lokatorki zadzwoniła do nas w styczniu 2026 roku z Rybnika. Jej matka — siedemdziesięciodziewięcioletnia emerytka, mieszkająca sama od dwudziestu lat po śmierci męża — zmarła w szpitalu po upadku na klatce schodowej. Córka mieszkała w Anglii od piętnastu lat. Odwiedzała matkę raz w roku, ale matka nie wpuszczała jej do mieszkania — spotykały się na klatce, w kawiarni, na spacerze. Córka wiedziała, że „mama ma bałagan”, ale nie wiedziała, jak poważny jest problem. Po pogrzebie pojechała do mieszkania z kluczami ze szpitala. Drzwi otworzyły się na trzydzieści centymetrów — dalej ściana. Sterty gazet, toreb foliowych, ubrań, butelek, pudełek — od podłogi do sufitu, szczelnie. Córka wepchnęła rękę w szczelinę: ciepło, wilgoć, zapach. Nie weszła. Zadzwoniła do nas z klatki schodowej.

Potrzebujesz pomocy? Zadzwoń
Bezpłatna wycena telefoniczna
Dostępni teraz
Pn-Sob 7:00 — 22:00
Zamów oddzwonienie

Powiedzieliśmy córce: to prawdopodobnie syndrom Diogenesa — zaburzenie polegające na kompulsywnym gromadzeniu przedmiotów i niezdolności do ich wyrzucania, najczęściej u osób starszych, samotnych, po traumie (w tym przypadku po śmierci męża dwadzieścia lat temu). To nie był zwykły bałagan. Rzeczy przybywało latami, aż mieszkanie zamieniło się w magazyn, a potem w miejsce, w którym nie dało się mieszkać. Matka córki prawdopodobnie żyła na kilku metrach kwadratowych w korytarzu między stertami — spała na kanapie, jadła w kuchni (jeśli kuchnia była jeszcze dostępna), resztę mieszkania oddała przedmiotom. Powiedzieliśmy: nie możemy wycenić bez oględzin, a oględziny wymagają wejścia do mieszkania — co przy trzydziestu centymetrach szczeliny w drzwiach jest niemożliwe. Pierwszy krok: przedarcie się do środka i ocena skali. Umówiliśmy się na następny dzień.

Czy wiesz, że

Syndrom Diogenesa to nie lenistwo i nie bałaganiarstwo — to zaburzenie psychiczne klasyfikowane w psychiatrii, występujące najczęściej u osób powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia, samotnych, często po utracie bliskiej osoby. Osoba dotknięta syndromem gromadzi przedmioty kompulsywnie — każda gazeta, każda butelka, każda torba „może się przydać”. Z czasem przedmioty wypierają przestrzeń życiową, ale osoba nie widzi problemu. Mieszkanie staje się niebezpieczne (zagrożenie pożarowe, biologiczne, konstrukcyjne), ale interwencja z zewnątrz jest trudna, bo osoba odmawia wpuszczenia kogokolwiek.

Oględziny — trzy pokoje, kuchnia i łazienka pod dwunastoma tonami przedmiotów


Nasz technik przyszedł we wtorek rano z dwoma pomocnikami — bo do mieszkania trzeba było się przedrzeć fizycznie. Maska z filtrem P3 (wieloletnie gromadzenie = grzyby pleśniowe, odchody gryzoni, rozkładające się resztki jedzenia), rękawice, kombinezon. Technik zaczął od przesunięcia sterty za drzwiami — torby foliowe z ubraniami, gazety, butelki po wodzie mineralnej. Po dwudziestu minutach — szczelina wystarczająca do wejścia bokiem.

Przedpokój: niewidoczny. Podłoga, ściany, sufit — wszystko zakryte. Sterty od podłogi do sufitu (dwa metry pięćdziesiąt) po obu stronach, pośrodku korytarz szerokości czterdziestu centymetrów — ścieżka, którą matka chodziła do kuchni i łazienki. Ścieżka wyłożona gazetami (jako „podłoga”), po bokach ściany z toreb, pudełek, ubrań. Technik zmierzył: przedpokój ośmiometrowy — cztery metry stert po obu stronach, korytarz pośrodku.

Salon: niedostępny. Drzwi otwierały się na piętnaście centymetrów — za nimi sterta do sufitu. Technik zajrzał przez szczelinę z latarką: meble niewidoczne pod warstwami. Na górze — gazety, torby, ubrania. Na dole (na ile widać) — ciemno, wilgotno, zapach rozkładu. Technik ocenił: salon nie był używany od lat — matka oddała go przedmiotom całkowicie.

Sypialnia: częściowo dostępna. Drzwi otwierały się na pięćdziesiąt centymetrów. Łóżko — pod warstwą ubrań, gazet, toreb. Na łóżku — stos do wysokości metra (materac niewidoczny). Obok łóżka — ścieżka do okna (trzydzieści centymetrów). Okno zablokowane stertą — nie było otwierane od lat (klamka zakopana pod rzeczami). Matka prawdopodobnie spała na kanapie w kuchni, nie w sypialni — sypialnia była kolejnym magazynem.

Kuchnia: jedyne pomieszczenie częściowo funkcjonalne. Stół z jednym wolnym miejscem (trzydzieści na czterdzieści centymetrów — talerz i kubek). Reszta stołu — sterty. Zlew — dostępny, ale otoczony butelkami i opakowaniami. Kuchenka gazowa — palniki dostępne (matka gotowała), ale obudowa zakryta gazetami i torbami (zagrożenie pożarowe — gdyby gazeta zsunęła się na palnik). Lodówka — działająca, ale wewnątrz: jedzenie o różnym stopniu rozkładu, najstarsze opakowania z datą ważności sprzed czterech lat. Pod zlewem: odchody myszy (czarne, drobne, wszędzie). Na blacie: ślady karaluchów (odchody, martwe osobniki w szczelinach).

Łazienka: funkcjonalna, ale brudna. Wanna z brązowym osadem (lata bez czyszczenia), toaleta — sprawna, używana. Na podłodze — torby z ubraniami (mokre — łazienka jest wilgotna, ubrania pleśniały). Za wanną — odchody myszy. Grzyb pleśniowy na suficie — czarny, rozwinięty, pokrywający połowę powierzchni.

Trzeci pokój: całkowicie niedostępny. Drzwi nie otwierały się — zablokowane od wewnątrz (nie na klucz, stertą od podłogi). Technik nie mógł ocenić stanu bez usunięcia blokady — wycenę dla trzeciego pokoju szacował na podstawie pozostałych.

Ogólna ocena technika: mieszkanie sześćdziesięciometrowe, wypełnione od podłogi do sufitu w osiemdziesięciu procentach objętości. Szacunkowa masa przedmiotów: dziesięć-czternaście ton (gazety i butelki są ciężkie — metr sześcienny gazet waży około pięciuset kilogramów). Zagrożenie biologiczne: odchody gryzoni, martwe owady, pleśń, rozkładające się jedzenie. Zagrożenie konstrukcyjne: strop — sześćdziesięciometrowe mieszkanie z dwunastoma tonami na podłodze to obciążenie dwustu kilogramów na metr kwadratowy (norma dla stropu mieszkalnego: sto pięćdziesiąt). Technik poinformował administrację o ryzyku przeciążenia stropu — administracja wysłała konstruktora, który ocenił strop jako „na granicy, ale bezpieczny przy systematycznym usuwaniu, nie nagle”.

Przebieg prac — dwa tygodnie wywozu, trzy dni czyszczenia


Dzień 1 (wtorek): Oględziny i wycena
Technik z dwoma pomocnikami — godzina na przedarcie się do środka, dwie godziny na ocenę. Mapa mieszkania z oznaczeniem dostępności (pełna / częściowa / brak). Dokumentacja fotograficzna: czterdzieści zdjęć — korytarze między stertami, ścieżki, kuchnia, łazienka, zablokowane drzwi. Szacunek masy: 10-14 ton. Wycena: 14 500 zł netto (wywóz + segregacja + dezynsekcja + dezynfekcja + mycie + ozonowanie). Córka zaakceptowała — nie miała wyboru (musiała zdać mieszkanie administracji, a administracja nie przyjmie mieszkania w takim stanie). Córka miała dwa tygodnie w Polsce przed powrotem do Anglii — harmonogram dopasowany do jej obecności.
Dzień 3-12 (czwartek-sobota następnego tygodnia): Wywóz — systematyczny, pokój po pokoju
Ekipa czteroosobowa, osiem godzin dziennie, osiem dni roboczych. Kontener na podwórku (7 m³, wymiana co dwa dni — cztery kontenery łącznie). Zasada: od wejścia w głąb, warstwa po warstwie, pokój po pokoju. Nie zrzucanie z okna (drugie piętro + ryzyko dla przechodniów + sąsiedzi), nie wyciąganie wszystkiego naraz (strop — systematyczne odciążanie). Każdy przedmiot: segregacja na trzy kategorie. Pierwsza: dokumenty i wartościowe (córka sprawdzała — znaleziono: książeczkę oszczędnościową z dwunastoma tysiącami złotych, biżuterię po babci, album ze zdjęciami, akty notarialne mieszkania, dokumenty medyczne). Druga: do utylizacji jako odpady zmieszane (gazety, butelki, torby, ubrania zbutwiałe, jedzenie, opakowania). Trzecia: odpady niebezpieczne (leki przeterminowane — trzy torby foliowe leków z różnych lat, chemikalia domowe, butelki z niezidentyfikowanymi płynami).
Dzień 3 — odkrycie trzeciego pokoju
Trzeciego dnia wywozu ekipa dotarła do drzwi trzeciego pokoju. Usunięcie sterty blokującej drzwi: półtorej godziny. Otwarcie drzwi: pokój pełny od podłogi do sufitu. Ale inaczej niż reszta — głównie ubrania. Setki sztuk odzieży, część z metkami (nigdy nie noszona), część w torbach z second-handów, część z lat osiemdziesiątych (zachowane w idealnym stanie pod warstwami). Matka zbierała ubrania kompulsywnie — kupowała, dostawała, znajdowała, nie wyrzucała żadnego. Szacunkowo: dwie-trzy tony odzieży w jednym pokoju. Córka stała w drzwiach i płakała. Technik dał jej chwilę. Potem córka powiedziała: „Wyrzućcie wszystko. Nie chcę tego przeglądać”. Technik zaproponował: „Wydzielimy ubrania z metkami i w dobrym stanie — może pani przekazać na zbiórkę charytatywną”. Córka zgodziła się. Wydzielono cztery worki odzieży do przekazania — reszta na utylizację.
Dzień 7 — kuchnia: lodówka i szafki
Kuchnia — ostatnia do opróżnienia (najbardziej funkcjonalna, wymaga ostrożności przy jedzeniu w rozkładzie). Lodówka: wyłączona, wyczyszczona, jedzenie utylizowane (worki hermetyczne — zapach rozkładu). Szafki kuchenne: opróżnione — wewnątrz odchody myszy na każdej półce, resztki jedzenia w szczelinach, martwe karaluchy za szafkami. Pod zlewem: gniazdo myszy (wełna z podartego swetra, odchody, ślady gnieżdżenia). Kuchenka gazowa: brudna, ale sprawna — instalator gazowy (wezwany przez administrację osobno) potwierdził szczelność. Rury wodociągowe: sprawne, bez przecieków (mimo lat zaniedbania — armatura prosta, działająca).
Dzień 12 (sobota): Mieszkanie puste — odsłonięcie podłóg i ścian
Po ośmiu dniach wywozu: mieszkanie puste. Cztery kontenery po siedem metrów sześciennych — łącznie dwadzieścia osiem metrów sześciennych odpadów, szacunkowo dwanaście ton. Podłogi odsłonięte po raz pierwszy od lat: panele laminowane w salonie i sypialni — podniesione, nasiąknięte, zbutwiałe pod stertami (wilgoć z butelek, kondensat). Terakota w kuchni i łazience — cała, ale z wieloletnim brudem w fugach. Linoleum w przedpokoju — podarte, brudne, do wymiany. Ściany: tynk z plamami wilgoci (kontakt ze stertami przez lata), z grzybem w narożnikach (salon — narożnik przy oknie, brak wentylacji pod stertą). Sufity: w łazience — grzyb na połowie. W kuchni — tłusty osad (lata gotowania bez okapu — okap zablokowany stertami). W pokojach — pył i pajęczyny, ale bez grzyba.
Dzień 13 (poniedziałek): Dezynsekcja i deratyzacja
Mieszkanie puste — teraz widać skalę problemu ze szkodnikami. Odchody myszy: wszędzie — pod szafkami, wzdłuż listew, za kaloryferami. Karaluchy: martwe i żywe w kuchni i łazience (ciepło, wilgoć, jedzenie — idealne warunki). Żel insektycydowy w kuchni i łazience (karaluchy). Stacje deratyzacyjne: cztery w mieszkaniu (kuchnia, łazienka, przedpokój, salon przy ścianie zewnętrznej). Uszczelnienie przejść rurowych w kuchni i łazience (droga wejścia myszy z pionu). Monitoring po dwóch tygodniach.
Dzień 14-15 (wtorek-środa): Mycie enzymatyczne i dezynfekcja grzyba
Ekipa trzyosobowa. Faza pierwsza: dezynfekcja grzyba — fungicyd na ścianach w salonie (narożnik) i suficie łazienki. Cztery godziny działania, szczotkowanie, drugie nałożenie. Faza druga: mycie enzymatyczne. Całe mieszkanie — ściany, sufity, podłogi (terakota i linoleum — panele do wymiany, nie do mycia). Preparat enzymatyczny rozkłada materię organiczną: odchody, resztki jedzenia, tłuszcz na suficie kuchni, wieloletni brud na podłogach. Szczególna uwaga na kuchnię: szafki (wnętrze i zewnętrze), blaty, ściany za szafkami (odsunięte), podłoga pod szafkami. Łazienka: wanna (odwapnianie + dezynfekcja), toaleta, umywalka, podłoga, ściany. Okna: umyte po raz pierwszy od lat — warstwa brudu na szybach zmniejszała nasłonecznienie o szacunkowo czterdzieści procent.
Dzień 16-18 (czwartek-sobota): Ozonowanie — trzy sesje
Mieszkanie uszczelnione, generator przemysłowy. Trzy sesje po osiem godzin. Zapach po mieszkaniu zbieracza to mieszanka: stęchlizny (lata bez wentylacji), rozkładu (jedzenie, wilgotne materiały), odchodów (gryzonie, owady), tłuszczu (kuchnia). Ozon utlenia cząsteczki zapachowe w tynku, w fugach terakoty, w drewnie framug. Pomiar VOC po trzeciej sesji: norma. Zapach: neutralny — mieszkanie pachnie „pustym lokalem po remoncie”.
Dzień 19 (poniedziałek): Odbiór
Technik, córka, przedstawiciel administracji. Mieszkanie puste, czyste, bez zapachu. Podłogi: terakota umyta (kuchnia, łazienka), panele i linoleum — do wymiany (osobna firma remontowa). Ściany: umyte, grzyb usunięty (administracja zleciła malowanie osobno). Okna: umyte, otwieralne (klamki odkopane, mechanizmy sprawne). Kuchnia: szafki czyste wewnątrz i na zewnątrz, kuchenka sprawna, lodówka czysta. Łazienka: wanna biała, toaleta czysta, grzyb z sufitu usunięty. Córka podpisała protokół. Administracja przyjęła klucze do mieszkania — gotowe do remontu i ponownego zasiedlenia. Córka powiedziała: „Nie chcę tego mieszkania. Oddam administracji. Ale chcę, żeby następny lokator nie wiedział, co tu było. I żeby mama nie była zapamiętana przez sąsiadów jako ta od bałaganu — mama była chora, nie brudna”.

Dlaczego sprzątanie po zbieraczu to nie „wielkie porządki” — cztery różnice


Firmy sprzątające, które nie mają doświadczenia ze syndromem Diogenesa, traktują takie zlecenie jak „duże porządki” — przyjeżdżają z workami na śmieci i zaczynają wyrzucać. W mieszkaniu z dwunastoma tonami przedmiotów, ze szkodnikami, z grzybem i z rodziną w żałobie — to podejście kończy się źle. Poniżej cztery różnice między sprzątaniem po zbieraczu a standardowym sprzątaniem.

1
Segregacja: w stertach są dokumenty, pieniądze i pamiątki
W tym mieszkaniu znaleźliśmy książeczkę oszczędnościową z dwunastoma tysiącami złotych, biżuterię, album ze zdjęciami i akty notarialne. W stercie gazet — między trzecią a czwartą warstwą od dołu. Wyrzucenie całości bez segregacji oznacza wyrzucenie gotówki, dokumentów tożsamości, aktów własności. Każdy przedmiot w naszym procesie przechodzi przez ręce technika — gazety: przejrzenie, potrząśnięcie (między stronami bywają banknoty, zdjęcia, listy). Torby: otworzenie, szybka kontrola. Ubrania: sprawdzenie kieszeni. To spowalnia wywóz o trzydzieści-czterdzieści procent, ale chroni przed utratą przedmiotów, które dla rodziny mogą być bezcenne.
›
2
Strop: dwanaście ton nie można usunąć naraz
Strop mieszkalny w bloku z lat osiemdziesiątych jest zaprojektowany na obciążenie sto pięćdziesiąt kilogramów na metr kwadratowy. Dwanaście ton na sześćdziesięciu metrach to dwieście kilogramów na metr, czyli powyżej normy. Strop wytrzymał, ale nagłe usunięcie całej masy z jednej strony mieszkania przy pozostawieniu jej po drugiej stronie obciąża go nierówno. Strop może wtedy pracować niesymetrycznie. Konstruktor zalecił, żeby wynosić rzeczy równomiernie: pokój po pokoju, warstwa po warstwie. Nie jeden kontener w ciągu dnia, tylko osiem dni spokojnej pracy.
›
3
Zagrożenie biologiczne: pod stertami żyje ekosystem
Mieszkanie zbieracza po piętnastu latach to zamknięty ekosystem: myszy (jedzenie + schronienie), karaluchy (wilgoć + ciepło + resztki), grzyby pleśniowe (wilgoć z butelek, z mokrych ubrań, z braku wentylacji), bakterie (rozkładające się jedzenie). Podniesienie sterty uwalnia chmurę zarodników pleśni i odchodów gryzoni — dlatego ekipa pracuje w maskach P3 i kombinezonach. Standardowa firma sprzątająca bez ochrony biologicznej naraża pracowników na wdychanie zarodników Aspergillus i Penicillium, które w stężeniu występującym pod stertami mogą powodować reakcje alergiczne i infekcje płuc.
›
4
Rodzina: żałoba, wstyd, poczucie winy — delikatność jest częścią usługi
Córka płakała w drzwiach trzeciego pokoju. Nie nad ubraniami, tylko nad matką, która przez piętnaście lat tak żyła, a córka nie wiedziała (albo nie chciała wiedzieć). Rodziny zbieraczy czują naraz winę („dlaczego nie zareagowałam wcześniej”), wstyd („co pomyślą sąsiedzi”) i żałobę. Nasz technik nie komentował stanu mieszkania. Nie mówił „to straszne” ani „jak można tak żyć”. Mówił: „Proszę iść na kawę, wróci pani za dwie godziny, będzie widać postęp”. Takt wobec rodziny jest tu konieczny, żeby nie dokładać jej kolejnego ciężaru.
Porada dla rodzin

Jeśli podejrzewasz, że bliski gromadzi przedmioty kompulsywnie — nie czekaj na moment, w którym drzwi się nie otworzą. Wczesna interwencja (pomoc psychologiczna + stopniowe porządkowanie z udziałem osoby) jest wielokrotnie łatwiejsza, tańsza i mniej traumatyczna niż sprzątanie po fakcie. Jeśli bliski nie żyje i mieszkanie jest pełne — nie próbuj sprzątać sam. Dwanaście ton przedmiotów, szkodniki, grzyb i emocje — to za dużo na jedną osobę.

Co zrobiliśmy — podsumowanie realizacji


Zakres prac
  • Wywóz ~12 ton przedmiotów z segregacją — 4 kontenery 7 m³, 8 dni roboczych, ekipa 4-osobowa
  • Segregacja z zabezpieczeniem dokumentów i wartościowych przedmiotów (książeczka oszczędnościowa, biżuteria, akty)
  • Dezynsekcja (karaluchy — żel insektycydowy) i deratyzacja (myszy — stacje + uszczelnienie przejść rurowych)
  • Dezynfekcja grzyba na ścianach i suficie łazienki — fungicyd, dwukrotna aplikacja
  • Mycie enzymatyczne całego mieszkania — ściany, sufity, podłogi, szafki, łazienka, okna
  • 3 sesje ozonowania na zapach (stęchlizna, rozkład, odchody, tłuszcz)
  • Utylizacja odpadów niebezpiecznych (leki, chemikalia) — osobny odbiór
Parametry realizacji
  • Obiekt: mieszkanie 60 m², 3 pokoje + kuchnia + łazienka, blok z lat 80., Rybnik
  • Problem: syndrom Diogenesa, ~15 lat gromadzenia, ~12 ton przedmiotów, grzyb, szkodniki
  • Ekipa: 4 osoby (wywóz) + 3 osoby (czyszczenie), maski P3, kombinezony
  • Czas: 19 dni (8 dni wywóz + 1 dzień dezynsekcja + 2 dni mycie + 3 sesje ozon + odbiór)
  • Koszt: 14 500 zł netto
  • Efekt: mieszkanie puste, czyste, bez zapachu, gotowe do remontu i ponownego zasiedlenia

Rozliczenie


Faktura z ośmioma pozycjami: oględziny z dokumentacją fotograficzną i oceną skali (800 zł), wywóz przedmiotów z segregacją — 8 dni, ekipa 4-osobowa, 4 kontenery (7 200 zł), utylizacja odpadów niebezpiecznych — leki, chemikalia (400 zł), dezynsekcja i deratyzacja z uszczelnieniem przejść rurowych (1 200 zł), dezynfekcja grzyba na ścianach i suficie (600 zł), mycie enzymatyczne całego mieszkania — ściany, sufity, podłogi, szafki, łazienka, okna (2 400 zł), trzykrotne ozonowanie (1 500 zł), protokół odbioru z dokumentacją dla administracji (400 zł). Łącznie: 14 500 zł netto.

Dodatkowe koszty (osobna firma remontowa, po naszym sprzątaniu): wymiana paneli podłogowych i linoleum (3 200 zł), malowanie ścian i sufitów w całym mieszkaniu (2 800 zł), wymiana listew przypodłogowych (400 zł). Łączny koszt przywrócenia mieszkania do stanu zasiedlenia: 20 900 zł. Córka przekazała mieszkanie administracji. Nie chciała go sprzedawać ani wynajmować. Administracja wyremontowała je i zasiedliła nowym lokatorem. Sąsiedzi, którzy przez lata skarżyli się na zapach i owady z mieszkania zbieraczki, powiedzieli administracji po remoncie: „Nareszcie. Ale szkoda tej pani, trzeba było jej pomóc wcześniej”. Mieli rację. Syndrom Diogenesa to choroba, a nie czyjś wybór. Sprzątanie to ostatni krok. Pomoc powinna zacząć się od psychologa, a nie od kontenera na odpady.

Sprzątanie po zbieraczu — co ustalić przed zleceniem
  • Zapytaj o segregację — w stertach mogą być dokumenty, pieniądze i pamiątki rodzinne
  • Zapytaj o ocenę stropu — wieloletnie gromadzenie obciąża strop powyżej normy, usuwanie musi być systematyczne
  • Sprawdź, czy firma pracuje w maskach P3 i kombinezonach — pod stertami są zarodniki pleśni i odchody gryzoni
  • Zapytaj o dezynsekcję i deratyzację po wywozie — puste mieszkanie odsłoni skalę problemu ze szkodnikami
  • Zaplanuj remont po sprzątaniu — podłogi i ściany po latach pod stertami wymagają wymiany lub malowania
  • Daj sobie czas — nie musisz być obecny przy wywozie każdego przedmiotu
  • Nie obwiniaj siebie — syndrom Diogenesa to choroba, nie skutek zaniedbania rodziny

Bezpłatna wycena — zadzwoń
Obsługujemy całą Polskę
Dostępni teraz
Działamy 24/7
Bezpłatna wycena
Dostępni 24/7

Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami

Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.

+48 664 282 524 Dostępni teraz
lub napisz do nas
Formularz kontaktowy
Odpowiadamy w ciągu 30 minut. Twoje dane są bezpieczne i nie będą udostępniane osobom trzecim.
Dostępni teraz · Codziennie 7:00 — 22:00
Zadzwoń: +48 664 282 524
Przewijanie do góry