Opinia: Ile czekaliśmy na ekipę sprzątającą po zgonie i czy czas reakcji ma znaczenie?
Brat mówił „poczekajmy do poniedziałku”, ja dzwoniłem w sobotę rano — te dwa dni kosztowały nas osiemset złotych więcej
Nasz ojciec zmarł w październiku 2024 roku w swoim mieszkaniu w Rzeszowie. Dwupokojowe na osiedlu Baranówka, drugie piętro, blok z lat osiemdziesiątych. Tata miał siedemdziesiąt trzy lata, nadciśnienie, dwa lata po udarze, chodził o lasce, odmawiał przeprowadzki do kogokolwiek z nas. Ja — Marek — mieszkam w Rzeszowie, piętnaście minut od bloku taty. Brat Tomek — w Krakowie. Tata nie odebrał telefonu od Tomka w czwartek wieczorem. W piątek rano zadzwonił do mnie: „Jedź sprawdzić, coś nie tak”. Pojechałem z zapasowym kluczem. Drzwi zamknięte od środka na łańcuch — nie dało się otworzyć. Wezwałem policję. Tata leżał w kuchni na podłodze, przy stole. Lekarz stwierdził zgon — prawdopodobnie środa wieczorem, dwa dni wcześniej. Październik, mieszkanie ogrzewane — temperatura w środku dwadzieścia dwa stopnie.
Policja zakończyła czynności w piątek po południu. Klucze u mnie. Tomek przyjechał z Krakowa wieczorem. Siedzieliśmy u mnie w kuchni i kłóciliśmy się o jedną rzecz: kiedy dzwonić do firmy sprzątającej. Ja chciałem dzwonić w sobotę rano — jak najszybciej. Tomek chciał poczekać do poniedziałku: „Daj spokój, tata leży tam dwa dni, weekend nic nie zmieni. W poniedziałek ogarnę się, wezmę dzień wolnego, załatwimy to na spokojnie”. Byłem zbyt zmęczony, żeby się dalej kłócić. Przystałem na poniedziałek.
To był błąd. Piszemy ten tekst we dwóch — ja opisuję fakty, Tomek przyznaje się do decyzji, która kosztowała nas dodatkowe pieniądze i czas. Nie dlatego, że chcemy się obwiniać, ale dlatego, że ktoś czytający ten tekst w piątek wieczorem, z kluczami do mieszkania w kieszeni, stoi przed dokładnie tą samą decyzją. I powinien wiedzieć, czego my nie wiedzieliśmy: że przy ogrzewanym mieszkaniu każdy dzień zwłoki to mierzalny wzrost kosztu.
Piątek wieczór kontra poniedziałek rano — co się zmieniło przez weekend
W piątek, kiedy policja wyszła, mieszkanie pachniało — wyraźnie, ale nie obezwładniająco. Dwa dni od zgonu w październiku, ogrzewanie na dwudziestu dwóch stopniach. Zapach ograniczony do kuchni i przedpokoju. Salon — lekko wyczuwalny. Sypialnia — praktycznie nic.
W poniedziałek rano pojechałem do mieszkania otworzyć drzwi technikowi Bestclean24. Wszedłem na klatkę schodową i poczułem zapach od drugiego piętra — nie tylko przy drzwiach, ale na całym piętrze. Otworzyłem mieszkanie i zapach w kuchni był wyraźnie silniejszy niż w piątek. W salonie — już nie „lekko wyczuwalny”, tylko obecny. Dwa dodatkowe dni przy dwudziestu dwóch stopniach zrobiły swoje. Mieszkanie stało zamknięte, ogrzewanie działało (nie wyłączyłem — nie przyszło mi do głowy), wentylacja grawitacyjna przy zamkniętych oknach — minimalna. Ciepło, zamknięte, bez ruchu powietrza — idealne warunki do pogłębiania problemu.
Technik zmierzył VOC w poniedziałek rano. Potem powiedział: „Gdybym mierzył w piątek, wartości byłyby niższe. Dwa dni w ogrzewanym mieszkaniu bez wentylacji to istotna różnica — podłoga nasiąkła głębiej, ściana wchłonęła więcej. To wpłynie na zakres”. I wpłynęło — na zakres, na liczbę sesji ozonowania i na cenę.
Co technik znalazł w poniedziałek — i co znalazłby w sobotę
Oględziny w poniedziałek: plama na podłodze w kuchni (linoleum), fluorescencja UV na linoleum i na wylewce pod spodem (technik podciął linoleum przy ścianie — wylewka mokra). Ściana przy stole — fluorescencja UV do wysokości dwudziestu centymetrów. Pomiar wilgotności wylewki — nasiąknięta. Pomiar wilgotności tynku na ścianie — podwyższony do głębokości kilku milimetrów.
Zapytałem technika wprost: „Gdybyście byli tu w piątek albo w sobotę, zakres byłby inny?”. Odpowiedział uczciwie: „Nie mogę tego zmierzyć wstecz. Ale z doświadczenia — dwa dodatkowe dni w ogrzewanym, zamkniętym mieszkaniu przy tym typie podłogi oznaczają głębsze wsiąknięcie. Wylewka w piątek mogła być wilgotna na powierzchni — teraz jest nasiąknięta. Ściana w piątek mogła mieć ślad na farbie — teraz tynk wchłonął. Czy skucie wylewki byłoby potrzebne w piątek? Możliwe, że nie. Teraz — tak. Czy ściana wymagałaby farby z barierą? W piątek — może nie. Teraz — zdecydowanie tak”.
Technik nie mówił tego, żeby nas winić. Mówił, żebyśmy zrozumieli, dlaczego wycena jest wyższa, niż byłaby trzy dni wcześniej. I żebyśmy wiedzieli na przyszłość — choć mam nadzieję, że przyszłości w tym temacie nie będzie.
Chronologia — od piątkowego znalezienia do czystego mieszkania
Od znalezienia taty do podpisania protokołu — czternaście dni. Z czego weekend zmarnowany na czekanie, poniedziałek na oględziny, wtorek na akceptację wyceny — trzy dni, które nie musiały istnieć. Gdybym zadzwonił w piątek wieczorem, oględziny mogłyby być w sobotę rano, sprzątanie w poniedziałek. Zamiast tego — sprzątanie zaczęło się w środę.
Czy czas reakcji naprawdę ma znaczenie — cztery zmienne, które tykają jak zegar
Zanim przeszedłem przez to doświadczenie, myślałem o sprzątaniu po zgonie jak o naprawie dachu: trzeba zrobić, ale czy jutro, czy za trzy dni — różnica niewielka. Technik Bestclean24 wyjaśnił mi, dlaczego ta analogia nie działa. Dach nie pęcznieje od czekania. Wylewka — tak. Poniżej cztery zmienne, które sprawiają, że każdy dzień zwłoki to nie tylko więcej zapachu, ale więcej pracy i więcej pieniędzy.
Ile kosztował nas weekend — konkretna kalkulacja
Technik nie powiedział wprost „gdybyście zadzwonili w piątek, zapłacilibyście mniej”. Ale odpowiedział na moje pytania na tyle szczegółowo, że mogę to policzyć sam. Rozbicie wyceny na pozycje pozwala porównać, co byłoby inne.
Pozycja, która prawdopodobnie byłaby niższa: skucie wylewki. W poniedziałek — nasiąknięta na centymetr, do skucia. W piątek — wilgotna na powierzchni, technik mógłby ją oczyścić enzymatycznie bez skucia. Różnica: około pięciuset złotych (skucie + utylizacja gruzu). Pozycja, która prawdopodobnie nie byłaby potrzebna: farba z barierą zapachową na ścianę. W piątek — tynk z śladem na powierzchni, mycie enzymatyczne mogło wystarczyć. W poniedziałek — tynk nasiąknięty, farba z barierą obowiązkowa. Różnica: około trzystu złotych (farba + malarz). Łącznie: szacunkowo osiemset złotych. Plus trzy zmarnowane dni.
Tomek, kiedy to przeczytał, powiedział: „Osiemset złotych za weekend, w który nic nie robiłem. Za tyle to powinienem sam pojechać i przynajmniej wyłączyć ogrzewanie”. Ma rację. Ale żaden z nas o tym nie pomyślał — bo nikt nam nie powiedział, że temperatura i czas to zmienne, które mają cenę.
Czas reakcji firmy — co Bestclean24 zrobiła dobrze
Kiedy w poniedziałek zadzwoniłem o siódmej rano, technik był u mnie o dziewiątej. Dwie godziny od telefonu do oględzin. Wycena mailem o czternastej — pięć godzin od oględzin. Ekipa w środę — dwa dni od akceptacji. Gdybym zadzwonił w piątek wieczorem albo w sobotę rano, oględziny mogłyby być w sobotę — konsultant potwierdził to później, kiedy zapytałem: „Czy moglibyście przyjechać w weekend?”. Odpowiedź: „Oględziny robimy też w soboty. Ekipa mogłaby wejść w poniedziałek”. Zaoszczędziłbym dwa dni — i osiemset złotych.
Ale muszę być uczciwy — opóźnienie nie było winą firmy. Firma była gotowa w sobotę. To my czekaliśmy do poniedziałku, bo Tomek chciał „ogarnąć się w spokoju”, a ja nie miałem siły się kłócić. Czas reakcji firmy — wzorowy. Nasz czas reakcji — kosztowny.
Nasza ocena — Marek i Tomek
Marek: „Firma zrobiła swoją część szybciej, niż się spodziewałem. Od telefonu do odbioru — jedenaście dni roboczych. Problem leżał po naszej stronie — zmarnowany weekend, niewyłączone ogrzewanie. Gdybym miał to powtórzyć — dzwonię tego samego dnia, wieczorem, nawet o dwudziestej drugiej”. Tomek: „Miałem rację, że potrzebowałem weekendu na dojście do siebie. Nie miałem racji, że mieszkanie też potrzebowało tego weekendu. Następnym razem — jeśli będzie następny raz — dzwonię od razu i przynajmniej pytam, co zrobić w międzyczasie. Wyłącz ogrzewanie, uchyl okno, nie czekaj”.
- Technik dwie godziny po telefonie — oględziny tego samego dnia, bez dnia oczekiwania
- Wycena mailem pięć godzin po oględzinach — nie następnego dnia, nie za dwa dni, tego samego popołudnia
- Dostępność oględzin w sobotę — potwierdzili, że mogliby przyjechać w weekend, gdybyśmy zadzwonili wcześniej
- Uczciwe wyjaśnienie wpływu czasu na zakres — technik nie obwiniał, ale tłumaczył, dlaczego wylewka nasiąkła i ściana wchłonęła
- Rozbicie wyceny na pozycje — pozwoliło nam zrozumieć, które koszty wynikały z opóźnienia, a które byłyby identyczne
- Sugestia na przyszłość: „Wyłączyć ogrzewanie i uchylić okno — to dwie rzeczy, które spowalniają problem do czasu przyjazdu ekipy”
- Brak proaktywnej instrukcji „co zrobić od razu” — gdyby konsultant przy pierwszym telefonie powiedział „wyłączyć ogrzewanie, uchylić okno, nie wchodzić”, dowiedzielibyśmy się tego w piątek, nie w poniedziałek
- Brak informacji na stronie o wpływie czasu na koszt — zdanie „każdy dzień zwłoki w ogrzewanym mieszkaniu to mierzalny wzrost kosztu” mogłoby przekonać kogoś takiego jak Tomek, który chciał czekać
- Brak szacunkowej kalkulacji „koszt dziś vs koszt za trzy dni” — rozumiem, że to trudne bez oględzin, ale nawet przybliżony zakres pomógłby w podjęciu szybszej decyzji
Ile zapłaciliśmy
Bestclean24: usunięcie linoleum w kuchni, skucie nasiąkniętej wylewki, mycie enzymatyczne, dezynfekcja, trzykrotne ozonowanie, utylizacja podłogi i mebli kuchennych (stół i dwa krzesła w strefie): 4 600 zł netto. Gdybyśmy zadzwonili dwa dni wcześniej — szacunkowo 3 800 zł (bez skucia wylewki, bez farby z barierą). Różnica: osiemset złotych. Nie ogromna kwota — ale zupełnie niepotrzebna.
Dodatkowe koszty: nowa wylewka w kuchni (620 zł), nowe linoleum z montażem (480 zł), farba z barierą zapachową na ścianę i robocizna malarza (320 zł), stół i krzesła z OLX (250 zł). Łącznie: 6 270 zł. Podzielone na pół — Marek i Tomek po trzy tysiące sto trzydzieści pięć złotych. Każdy z nas zapłacił czterysta złotych za weekend, w który nic nie robiliśmy, a mieszkanie taty stało zamknięte w dwudziestu dwóch stopniach i nasiąkało.
Podsumowanie — trzy rzeczy, które możesz zrobić w ciągu godziny od znalezienia
Nie musisz od razu podejmować decyzji, która firma, jaki zakres, jaka cena. Ale w ciągu godziny od zamknięcia drzwi za policją możesz zrobić trzy rzeczy, które nie kosztują nic, a mogą zaoszczędzić setki złotych. Pierwsza: wyłącz ogrzewanie w mieszkaniu. Niższa temperatura spowalnia wsiąknięcie. Druga: uchyl jedno okno — nie otwieraj na oścież, nie rób przeciągu, tylko uchyl, żeby powietrze miało minimalny ruch. Trzecia: zadzwoń do firmy — nawet jeśli jest piątek wieczór, nawet jeśli nie masz siły rozmawiać. Powiedz: „Ktoś zmarł w mieszkaniu, mam klucze, co powinienem zrobić do czasu waszego przyjazdu?”. To pytanie może być warte osiemset złotych. Wiem, bo tyle kosztowało mnie niezadanie go.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.