Opinia: Ozonowanie mieszkania po zmarłym — ile sesji było potrzebnych w naszym przypadku?
Kiedy weszłam do mieszkania dziadka w Katowicach, zapach uderzył mnie już na progu. To nie był zwykły fetor. To była gęsta, słodkawa i dusząca chmura, która zalała moje płuca w sekundę. Dziadek leżał w sypialni przez dwa tygodnie przy odkręconych kaloryferach. Temperatura zrobiła swoje. Policja i zakład pogrzebowy zabrali ciało, ale to, co zostało w powietrzu i w ścianach, wydawało się nie do usunięcia. Moja pierwsza myśl: muszę to spalić, tego nie da się wyczyścić.
Internet kłamie, że jedna sesja wystarczy
Zanim zadzwoniłam do Bestclean24, spędziłam noc na czytaniu o ozonowaniu. Większość stron firm sprzątających obiecuje cuda. „Jedno ozonowanie i zapach znika na zawsze” – tak piszą w ofertach. To bzdura. Gdy technik z Bestclean24 przyjechał na miejsce, od razu sprowadził mnie na ziemię. Sprawdził miernikiem stężenie gazów, zajrzał pod listwy i powiedział wprost: zapach martwego ciała to nie jest odświeżacz powietrza, który wywietrzeje. To cząsteczki organiczne, które wniknęły w tynk, w tapety i w strukturę betonu pod parkietem.
W naszym przypadku potrzebne były trzy pełne sesje ozonowania, a każda trwała po kilka godzin. Ale zanim maszyna w ogóle ruszyła, ekipa musiała wywieźć wszystkie tekstylia. To kolejna rzecz, o której nikt nie mówi: jeśli zostawisz w pokoju firanki, dywan albo ubrania w szafie, ozon ich nie uratuje. Tkaniny chłoną ten fetor jak gąbka. Jeśli ich nie wyrzucisz, zapach wróci za dwa dni, gdy tylko wyłączysz ozonator.
Pierwsza sesja ozonowania i jej efekty
Pierwszego dnia technicy ustawili przemysłowe generatory o potężnej mocy. Nie takie małe pudełka, jakie kupisz w markecie, tylko maszyny, które produkują ogromne stężenie ozonu. Zamknęli mieszkanie, wykleili kratki wentylacyjne taśmą i uszczelnili drzwi wejściowe. Ozon jest toksyczny, więc nikt nie miał prawa wejść do środka przez osiem godzin.
Kiedy wieczorem otworzyli okna, by wywietrzyć lokal, poczułam zapach burzy i metalu. To typowy efekt ozonu. Ale pod tą świeżością nadal czaił się ten ciężki, słodki aromat. Technik tylko pokiwał głową. Powiedział, że to normalne przy tak długim czasie przebywania zwłok w ciepłym pomieszczeniu. Bakterie wciąż siedziały głęboko w szczelinach podłogi.
Druga i trzecia sesja ozonowania
Druga sesja ozonowania odbyła się po zerwaniu podłogi w sypialni. To była trudna decyzja, bo parkiet wyglądał dobrze, ale pod nim odkryliśmy plamy, które przesiąknęły przez dylatację. Dopiero gdy odsłoniliśmy goły beton i ekipa spryskała go specjalnym neutralizatorem, włączyli ozonatory po raz drugi. Tym razem gaz miał bezpośredni dostęp do źródła smrodu.
Trzecia sesja była „wykańczająca”. Miała na celu wybicie resztek zapachu z innych pomieszczeń – z kuchni i łazienki, gdzie smród przeszedł rurami i wentylacją. Po tej ostatniej próbie mieszkanie w końcu odzyskało neutralny zapach. Nie pachniało lasem ani kwiatami. Pachniało niczym. I to była najpiękniejsza rzecz, jaką mogłam poczuć.
Czego nie znajdziesz w cenniku, a co musisz wiedzieć?
Cały proces kosztował nas więcej, niż zakładałam na początku, ale każda wydana złotówka miała sens. Sama faktura za ozonowanie to tylko część układanki. Musisz liczyć się z tym, że ozon o wysokim stężeniu może zniszczyć elektronikę. Technik kazał mi wynieść telewizor i laptopa dziadka, bo gaz utlenia luty i niszczy matryce. Nikt w sieci o tym nie ostrzega, a to ważna sprawa.
Kolejna kwestia to kwiaty doniczkowe. Jeśli ich nie wyniesiesz, po sesji zostaną z nich suche patyki. Ozon zabija wszystko, co żyje – od bakterii, przez rośliny, po zwierzęta. Mieszkanie musi być absolutnie puste. Musiałam też kupić nowe filtry do klimatyzacji, bo stara gąbka wewnątrz jednostki trzymała zapach zgonu nawet po trzech ozonowaniach.
Moje rady dla każdego w podobnej sytuacji
Jeśli stoisz przed wyborem firmy, nie szukaj najtańszej oferty z hasłem „ozonowanie za 200 zł”. To strata czasu i Twoich pieniędzy. Szukaj profesjonalistów, którzy mają mierniki stężenia ozonu. Technik musi wiedzieć, czy gaz osiągnął poziom 10-15 ppm, bo tylko wtedy on faktycznie działa na cząsteczki organiczne. Mniejsze stężenie tylko zamaskuje smród na chwilę.
W Bestclean24 doceniam to, że nie obiecywali mi sukcesu po godzinie. Powiedzieli: „Będziemy tu wracać, aż zapach zniknie całkowicie”. I wracali. Dali mi gwarancję, że jeśli po tygodniu coś poczuję, przyjadą na poprawkę w cenie. Nie musiałam dzwonić. Minął miesiąc, a mieszkanie nadal jest czyste. Można tam wejść bez wstrzymywania oddechu. To ekipa, która nie boi się trudnych przypadków i nie wciska kitu o magicznych sposobach na jeden raz. Jeśli masz taki problem jak ja, nie czekaj. Każdy dzień zwłoki to głębsza penetracja odoru w ściany.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.