Opinia: Prusaki w zaniedbanym mieszkaniu po zmarłym – czy zlecenie obejmowało też dezynsekcję?
Spadek po wujku miał być z założenia formalnością, ale na miejscu zastałam dramatyczny widok. Wujek przez ostatnie lata życia mocno zaniedbał mieszkanie i żył w odosobnieniu. Gdy zmarł, ciało odnaleziono po ponad dwóch tygodniach. Sam fakt sprzątania po zgonie był dla mnie potężnym obciążeniem, ale prawdziwy szok przeżyłam, gdy po raz pierwszy otworzyłam drzwi do jego kawalerki. Zza progu uderzył mnie nie tylko słodkawy odór rozkładu, ale też ruch na ścianach. Mieszkanie było dosłownie opanowane przez prusaki i karaluchy, które w gnilnym środowisku znalazły idealne warunki do rozmnażania.
Podwójny problem: skażenie biologiczne i plaga insektów
Byłam przerażona i kompletnie zagubiona. Stojąc na korytarzu, zastanawiałam się, czy powinnam szukać dwóch osobnych firm: jednej do dekontaminacji po zgonie, a drugiej do tępienia insektów. Robaki rozchodziły się w zastraszającym tempie, wchodziły pod listwy i zaczynały uciekać przez kratki wentylacyjne na klatkę schodową. Sąsiedzi zaczęli dopytywać, co dzieje się w środku. Wiedziałam, że zwykły oprysk ze sklepu budowlanego nic nie da, bo insekty żywiły się substancjami biologicznymi i chroniły w zakamarkach pełnych odoru.
W tym kryzysowym momencie zadzwoniłam do firmy Bestclean24. Opisałam sytuację ze szczegółami, pytając wprost, czy są w stanie poradzić sobie z obydwoma problemami naraz. Odpowiedź konsultanta natychmiast podniosła mnie na duchu. Wyjaśnił mi, że w takich przypadkach dekontaminacja oraz dezynsekcja stanowią jeden niepodzielny proces sanitarny.
Kompleksowa akcja ekipy i natychmiastowy efekt
Pracownicy firmy zjawili się na miejscu w nieoznakowanym vanie. Od razu wnieśli profesjonalny sprzęt i podjęli wieloetapowe działania, łącząc walkę z patogenami i usuwanie szkodników:
Odcięcie dróg ucieczki: Technicy zablokowali ciągi wentylacyjne i szczeliny wokół drzwi, aby insekty nie przedostały się do sąsiednich mieszkań podczas zabiegu. Połączone zamgławianie ULV: Do wnętrza wpuszczono zimną mgłę zawierającą jednocześnie silne preparaty biobójcze na jady trupie oraz insektycyd o działaniu kontaktowym i żołądkowym. Drobne cząsteczki chemiczne dotarły do najmniejszych zakamarków w meblach i ścianach. Utylizacja gniazd i skażonych mebli: Zniszczone i zalęgnięte meble pocięto, spakowano do hermetycznych pojemników i wywieziono do spalarni odpadów medycznych. Przemysłowe ozonowanie: Po usunięciu robactwa i substancji organicznych uruchomiono generatory ozonu o dużej mocy, co ostatecznie zabiło pozostałe larwy, bakterie oraz zlikwidowało gnilny odór.
Gdy odebrałam klucze po dwóch dniach, nie mogłam uwierzyć w efekt. W mieszkaniu panowała całkowita sterylność. Po karaluchach i prusakach nie pozostał najmniejszy ślad, a w powietrzu nie czułam ani nuty dawnego odoru. Firma wykonała podwójną pracę w ramach jednego zlecenia, oszczędzając mi dodatkowych kosztów oraz gigantycznego stresu. Dostałam pełny protokół sanitarne, który bez obaw mogłam przedstawić w spółdzielni.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.