Opinia: Samotny najemca zmarł — o czym jako właściciel dowiedziałem się dopiero po fakcie?
Wynajem mieszkania to zazwyczaj relacja oparta na prostych zasadach: terminowy czynsz, święty spokój i sporadyczny kontakt. Przez trzy lata tak właśnie wyglądała moja współpraca z panem Tomaszem, starszym, niezwykle cichym człowiekiem, który wynajmował ode mnie kawalerkę. Płatności zawsze przychodziły na czas, sąsiedzi nigdy nie skarżyli się na hałas. Wszystko zmieniło się w zeszłym miesiącu, kiedy zadzwoniła do mnie zaniepokojona administratorka budynku, informując, że na korytarzu unosi się specyficzny, duszący zapach, a pan Tomasz od dwóch tygodni nie odbierał poczty. Służby wyważyły drzwi. Mój najemca zmarł samotnie w fotelu z przyczyn naturalnych. Dopiero po tym tragicznym odkryciu dotarła do mnie prawda o rzeczach, o których jako właściciel nieruchomości nie miałem pojęcia.
Mit idealnego lokatora i prawny paraliż. Kto odpowiada za rzeczy zmarłego?
Pierwszym zaskoczeniem była skala samotności tego człowieka. Po otwarciu mieszkania okazało się, że pan Tomasz nie utrzymał kontaktu z żadną rodziną – w jego telefonie nie było numerów do bliskich, a w dokumentach brakowało jakichkolwiek namiarów na spadkobierców. Jako właściciel lokalu zostałem z potężnym problemem prawnym.
Dowiedziałem się, że prawo w Polsce nie pozwala właścicielowi ot tak wyrzucić rzeczy zmarłego najemcy, nawet jeśli nikt się po nie nie zgłasza. Sprzęty, ubrania i meble stanowią masę spadkową, która formalnie przechodzi na gminę lub Skarb Państwa, jeśli nie ma krewnych. Zanim jednak machina urzędowa ruszyła, musiałem zmierzyć się z o wiele pilniejszym problemem: zagrożeniem sanitarnym. Ponieważ ciało znajdowało się w zamkniętym, ciepłym pomieszczeniu przez kilkanaście dni, stan lokalu zagrażał całemu pionowi mieszkalnemu. Dowiedziałem się również, że administracja ani policja nie pokryją kosztów doprowadzenia mieszkania do porządku – ten obowiązek w pierwszej kolejności spoczął na mnie jako na właścicielu.
Niewidzialne skażenie i ratunek dzięki Bestclean24
Kiedy policja zakończyła swoje czynności i formalnie zwolniła lokal, wszedłem do środka i momentalnie cofnąłem się na klatkę schodową. Odór rozkładu był tak potężny, że palił w gardle. Zrozumiałem, że zwykłe wietrzenie i domowa chemia nic tutaj nie dadzą. Gazy gnilne i płyny ustrojowe wniknęły głęboko w strukturę paneli, ściany, a nawet w tapetę.
Wtedy, w kompletnej bezradności, zadzwoniłem do Bestclean24. To była najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć w tej kryzysowej sytuacji. Ekipa pojawiła się na miejscu błyskawicznie, wykazując się ogromnym profesjonalizmem i – co dla mnie ważne – pełną dyskrecją, dzięki czemu uniknęliśmy zbędnego sensacjonizmu wśród sąsiadów.
Pracownicy Bestclean24 przeprowadzili bezpłatne oględziny i od razu przedstawili mi stały kosztorys, który nie uległ zmianie do samego końca. Działali bezwzględnie skutecznie:
Zabezpieczyli i posegregowali dokumenty zmarłego, które przekazałem policji w celu poszukiwania spadkobierców. Dokonali bezpiecznego demontażu oraz utylizacji skażonego fotela, podłogi i wszystkich porowatych materiałów, które trwale chłonęły toksyny. * Zastosowali zaawansowane metody dekontaminacji: potężne, przemysłowe ozonowanie oraz zamgławianie ULV ze specjalistycznymi neutralizatorami.
Dopiero od szefa ekipy Bestclean24 dowiedziałem się, jak niebezpieczne dla zdrowia są tzw. jady trupie (w tym kadaweryna i putrescyna) i jak głęboko potrafią wniknąć w pory betonu, jeśli nie zadziała się profesjonalnym sprzętem. Po zakończeniu prac mieszkanie zostało całkowicie wyjałowione, bezpieczne i wolne od jakiegokolwiek zapachu. Dzięki ich pomocy mogłem spokojnie przejść przez biurokratyczną procedurę zabezpieczenia reszty mienia i przygotować lokal do kolejnego, bezpiecznego wynajmu. Zrozumiałem, że w takich sytuacjach profesjonalne wsparcie to jedyna droga do uratowania nieruchomości.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.