Opinia: Wybrałem najtańszą firmę do sprzątania po zgonie — czy warto było oszczędzać?
Zapłaciłem tysiąc osiemset złotych taniej — a dwa miesiące później dzwoniłem do drugiej firmy, bo zapach wrócił
Moja matka zmarła w czerwcu 2025 roku w swoim mieszkaniu w Toruniu. Dwupokojowe na Rubinkowie, czwarte piętro, blok z lat siedemdziesiątych. Mama miała siedemdziesiąt pięć lat, cukrzyca, niewydolność serca, od dwóch lat na stałych lekach. Mieszkała sama — tata odszedł osiem lat temu. Opiekowałem się mamą jak mogłem — wpadałem dwa razy w tygodniu po pracy, robiłem zakupy, woziłem do lekarza. Kiedy nie odebrała w czwartek wieczorem i w piątek rano, pojechałem z kluczem. Mama leżała w salonie na podłodze przy fotelu. Lekarz ocenił: zgon prawdopodobnie we wtorek wieczorem — trzy dni wcześniej. Czerwiec, mieszkanie od strony zachodniej, nasłonecznione popołudniami, temperatura w środku — powyżej dwudziestu pięciu stopni. Przyczyna naturalna, bez sekcji.
Jestem księgowym. Zarabiam przyzwoicie, ale nie rzucam pieniędzmi — zawodowa deformacja. Kiedy zacząłem szukać firmy sprzątającej, odruchowo otworzyłem trzy zakładki, porównałem ceny i wybrałem najtańszą. Firma lokalna — nazwijmy ją Firmą X — wyceniła telefonicznie na dwa tysiące czterysta złotych. Bez oględzin, ale z zapewnieniem: „Sprzątanie, dezynfekcja, ozonowanie, wszystko w cenie”. Bestclean24, do której też zadzwoniłem, podała widełki cztery do pięciu tysięcy po oględzinach. Firma X — dwa tysiące czterysta od razu. Różnica: tysiąc sześćset do dwóch tysięcy sześćset. Wybrałem Firmę X. To był najdroższy błąd oszczędnościowy w moim życiu.
Piszę ten tekst nie po to, żeby poniżać Firmę X — nie podam jej nazwy. Piszę po to, żeby ktoś, kto właśnie porównuje ceny i widzi różnicę tysiąca-dwóch tysięcy złotych, wiedział, co ta różnica oznacza w praktyce. Bo na papierze — to ta sama usługa. W rzeczywistości — to dwa różne światy.
Firma X — co zrobiła, czego nie zrobiła i czego nie sprawdziła
Firma X przyjechała w poniedziałek rano — trzy dni po moim telefonie. Dwóch mężczyzn, bus z logo firmy (pierwsza różnica — cały blok wiedział, po co przyjechali). Weszli w kombinezonach na klatkę (druga różnica). Pracowali sześć godzin. Wynieśli fotel i dywan. Umyli podłogę i ścianę. Włączyli ozonator na noc — jeden raz. Następnego dnia rano przyjechali, wyłączyli, przewietrzyli, powiedzieli: „Gotowe”. Dali mi fakturę na dwa tysiące czterysta złotych. Jedna pozycja: „usługa sprzątania po zgonie”. Bez rozbicia.
Wszedłem do mieszkania po ich wyjeździe. Zapach — słabszy niż przed sprzątaniem, ale obecny. Pomyślałem: może potrzeba kilku dni, żeby ozon „dodziałał”. Otworzyłem okna, zostawiłem na noc otwarte. W czwartek przyjechałem — zamknąłem okna, poczekałem godzinę. Zapach — wyczuwalny. Nie silny, nie obezwładniający, ale obecny. Dzwoniłem do Firmy X w piątek. Powiedzieli: „To normalne, po ozonowaniu trzeba przewietrzyć kilka razy. Proszę jeszcze tydzień powietrzyć”. Wietrzyłem. Przez dwa tygodnie otwierałem okna rano, zamykałem wieczorem, wracałem, sprawdzałem. Zapach słabł — ale nie znikał. Przy zamkniętych oknach, po godzinie w nagrzanym mieszkaniu — wracał.
W sierpniu — dwa miesiące po sprzątaniu — wjechałem do mieszkania w trzydziestostopniowym upale. Okna zamknięte od dwóch dni (byłem na urlopie). Zapach — silny, jednoznaczny, natychmiastowy. Wrócił. Nie „lekko wyczuwalny” — wrócił jak w czerwcu, może trochę słabiej, ale bez wątpliwości. W tym momencie zrozumiałem, że Firma X nie usunęła źródła — zamaskowano zapach jednym ozonowaniem, które wystarczyło na kilka tygodni. Kiedy temperatura skoczyła — tynk i wylewka oddały to, co wchłonęły przez trzy czerwcowe dni.
Telefon do Bestclean24 — w sierpniu, z zapachem, który wrócił
Zadzwoniłem w sierpniu — opisałem sytuację uczciwie. Sprzątanie przez Firmę X dwa miesiące temu, jedno ozonowanie, zapach wrócił w upale. Konsultant Bestclean24 nie powiedział „a nie mówiliśmy”. Powiedział: „To się zdarza. Technik przyjedzie na oględziny i oceni, co trzeba poprawić. Część pracy Firmy X mogła być dobra — technik sprawdzi, co wykorzystać, a co powtórzyć”. Technik następnego dnia.
Oględziny trwały godzinę — dłużej niż standardowe, bo technik sprawdzał nie tylko strefę skażenia, ale też efekty pracy Firmy X. Poniżej to, co znalazł — punkt po punkcie, bo to jest sedno tekstu.
Panele. Firma X nie zdemontowała paneli w strefie skażenia. Fotel i dywan usunęli — dobrze. Ale panele pod fotelem i wokół plamy zostały. Technik podniósł jeden — pianka pod spodem mokra, ciemna, cuchnąca. Panel od spodu — nasiąknięty, pęczniały. Firma X umyła powierzchnię paneli. Nie podniosła ich, nie sprawdziła, co jest pod spodem. Źródło zapachu — pianka i spód paneli — zostało.
Wylewka. Technik podniósł piankę — wylewka pod spodem wilgotna. Miernik wilgotności: nasiąknięta na głębokość powyżej pięciu milimetrów w centrum. Firma X nie sprawdzała wylewki — bo nie podniosła paneli. Nie wiedziała, że wylewka nasiąkła. Nie mogła wiedzieć, bo nie miała na czym tego zmierzyć albo nie mierzyła.
Ściana. Technik poświecił UV na ścianę przy byłym fotelu — fluorescencja do dwudziestu centymetrów. Firma X umyła ścianę — tak, powierzchnia wyglądała czysto. Ale UV pokazał, że pod warstwą umytej powierzchni tynk nasiąkł. Technik zmierzył wilgotność tynku — podwyższona. Firma X myła ścianę prawdopodobnie zwykłym środkiem dezynfekującym, nie preparatem enzymatycznym. Środek dezynfekujący zabija bakterie na powierzchni, ale nie rozkłada materii organicznej wchłoniętej w tynk. Enzym — rozkłada.
Ozonowanie. Firma X ozonowała raz — jedna sesja, jedna noc. Technik Bestclean24 powiedział: „Jedna sesja przy trzech dniach w czerwcu na podłodze z nasiąkniętą pianką i wylewką — to za mało. Trzeba minimum trzy sesje z uszczelnieniem. Ale nawet trzy sesje nie pomogą, jeśli źródło jest pod panelami. Ozon pracuje w powietrzu i na powierzchniach — nie przenika przez panel do pianki pod spodem. Firma X ozonowała powietrze nad problemem, nie problem”.
Chronologia — od poprawki do czystego mieszkania
Sprawdziłem za miesiąc — wrzesień, dwadzieścia osiem stopni, zamknięte okna, godzina. Zero. Sprawdziłem w październiku. Zero. Już nie sprawdzam — wierzę.
Pięć różnic między „tanią” a profesjonalną firmą — które widać dopiero po fakcie
Nie widziałem tych różnic, kiedy porównywałem ceny w czerwcu. Widzę je teraz — po dwóch firmach, dwóch fakturach i jednym powracającym zapachu. Poniżej pięć konkretnych różnic, które oddzielają firmę za dwa tysiące czterysta od firmy za cztery-pięć tysięcy.
Moja ocena — z perspektywy kogoś, kto zapłacił dwa razy
Oceniam Bestclean24 z perspektywy najtrudniejszej do zdobycia: porównania z firmą, która zawiodła. Wiem, jak wygląda „sprzątanie po zgonie” za dwa tysiące czterysta i wiem, jak wygląda za trzy tysiące dwieście (poprawka) plus cztery-pięć tysięcy (ile kosztowałoby od zera). Różnica nie jest w cenie — jest w tym, co firma robi pod panelami, w ścianie, w wylewce i w powietrzu. I w tym, co robi potem: mierzy, sprawdza, dokumentuje.
- Uczciwa ocena pracy Firmy X — technik powiedział, co było zrobione dobrze (fotel i dywan usunięte) i co źle (panele niezdejmowane, wylewka niesprawdzona, jedno ozonowanie)
- Niższa cena poprawki niż pełne zlecenie — 3 200 zł zamiast 4-5 tys., bo część pracy Firmy X (usunięcie fotela i dywanu) była do wykorzystania
- Rozpoznanie chloru na ścianie — technik zidentyfikował ślady mycia chlorem i wyjaśnił problem chloroamin. Wiedza, której Firma X nie miała
- Trzy sesje ozonowania z uszczelnieniem i pomiarami — po usunięciu źródła, nie nad nim
- Propozycja kontroli za miesiąc — „zamknięte okna, nagrzane, godzina. Jeśli wróci — dzwoni pan”. Pewność siebie oparta na danych, nie na nadziei
- Protokół z siedmioma pozycjami — po Firmie X z jedną linijką na fakturze to był kontrast, który mówił wszystko
- Brak standardów branżowych — nie istnieje certyfikat ani minimalna lista czynności dla firm sprzątających po zgonie. Klient nie ma jak zweryfikować, czy „sprzątanie po zgonie” oznacza demontaż paneli i pomiar wylewki, czy umycie powierzchni i jedno ozonowanie
- Brak informacji na stronach firm o tym, co dokładnie obejmuje usługa — gdyby każda firma musiała podać listę czynności, a nie hasło „profesjonalne sprzątanie”, klient mógłby porównać zakresy, nie tylko ceny
- Brak mechanizmu weryfikacji efektu — gdyby Firma X zmierzyła VOC po swoim ozonowaniu, zobaczyłaby, że jest nadal podwyższone, i sama by wiedziała, że jedna sesja nie wystarczyła. Ale nie mierzyła — bo nie miała czym albo nie miała w zwyczaju
Ile zapłaciłem — pełna kalkulacja dwóch firm
Firma X (czerwiec): 2 400 zł. Jedna pozycja na fakturze. Efekt: zapach wrócił po dwóch miesiącach.
Bestclean24 (sierpień, poprawka): 3 200 zł netto. Siedem pozycji na fakturze — demontaż paneli, usunięcie pianki, skucie wylewki, mycie enzymatyczne wylewki i ściany, dezynfekcja, trzy sesje ozonowania, utylizacja. Efekt: zapach nie wrócił — ani po miesiącu, ani po dwóch, ani w upale.
Remont po Bestclean24: nowa wylewka (480 zł), nowe panele z pianką i montażem na 5 m² (560 zł), farba z barierą na ścianę i robocizna malarza (340 zł). Remont: 1 380 zł.
Łącznie: 2 400 zł (Firma X) + 3 200 zł (Bestclean24) + 1 380 zł (remont) = 6 980 zł. Gdybym od razu wybrał Bestclean24: szacunkowo 4 200–4 800 zł za pełne zlecenie plus 1 380 zł remont = 5 580–6 180 zł. „Oszczędność” z Firmy X kosztowała mnie od osiemiuset do tysiąca czterystu złotych więcej — plus dwa miesiące z zapachem, urlop ze smrodem w trzydziestostopniowym upale i wieczory spędzone na wietrzeniu mieszkania, które nie pomagało, bo problem był pod panelami, a nie w powietrzu.
Jestem księgowym. Umiem liczyć. Ale przy tym zleceniu policzyłem źle — bo porównałem ceny, a nie zakresy. Dwa tysiące czterysta za umycie powierzchni i jedno ozonowanie to nie jest tańsza wersja usługi za cztery i pół tysiąca. To jest inna usługa — pozornie podobna, faktycznie niepełna. Jak kupno polisy OC bez AC i zdziwienie, że ubezpieczyciel nie płaci za parkingową ryskę.
Podsumowanie — czym się kierować, jeśli nie ceną
Cena jest wypadkową zakresu. Firma, która wycenia tanio, albo ma mniejszy zakres (mniej czynności, mniej sprawdzeń, mniej sesji ozonowania), albo niedoszacowuje, albo ma niższe koszty (tańsze środki, słabszy sprzęt, mniej doświadczony personel). Żadna z tych opcji nie jest na twoją korzyść.
Zamiast pytać „ile kosztuje?” — pytaj „co obejmuje?”. Czy firma demontuje panele i sprawdza, co pod spodem? Czy mierzy wilgotność wylewki? Czy używa preparatów enzymatycznych, czy zwykłych środków czyszczących? Ile sesji ozonowania planuje i czym mierzy skuteczność? Czy uszczelnia mieszkanie przed ozonowaniem? Czy daje protokół z rozbiciem na pozycje? Firma, która odpowiada na te pytania konkretnie — jest warta swojej ceny, nawet jeśli jest wyższa. Firma, która mówi „sprzątanie, dezynfekcja, ozonowanie — wszystko w cenie” bez szczegółów — daje ci nadzieję zamiast gwarancji. A nadzieja w trzydziestostopniowym upale jest warta tyle, ile zapach, który z niej zostaje.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.