Opinia: Zapach po zgonie wrócił po tygodniu — co poszło nie tak i jak firma to naprawiła?
Piąty dzień po odbiorze, szósta rano — obudziłam się i wiedziałam, że coś jest nie tak
Mąż zmarł w naszej sypialni w Katowicach w maju 2025 roku. Miał pięćdziesiąt jeden lat, udar w nocy, ja spałam obok. Obudziłam się rano, a on już nie żył — lekarz pogotowia stwierdził, że zgon nastąpił kilka godzin wcześniej. Żadnego rozkładu, żadnych dni oczekiwania, żadnej dramatycznej sceny. Ale ciało leżało na materacu przez kilka godzin w pozycji, w której płyny biologiczne zdążyły przesiąknąć przez prześcieradło do materaca. Zlecenie sprzątania wydawało mi się proste — prostsza sytuacja niż te, o których czytałam w internecie. Okazało się, że „prostsza” nie znaczy „bezproblemowa”.
Piszę ten tekst nie po to, żeby krytykować firmę. Piszę go, bo nawrót zapachu po sprzątaniu po zgonie to temat, o którym nie znalazłam ani jednej uczciwej relacji. Trafiałam na reklamy firm obiecujących stuprocentową skuteczność i na forach na wpisy ludzi, którzy pisali, że „firma ich oszukała”. Prawda — przynajmniej w moim przypadku — leży pośrodku. Coś poszło nie tak, firma to naprawiła, a ja dowiedziałam się rzeczy, które każdy powinien wiedzieć przed zleceniem.
Pierwsze sprzątanie — co zostało zrobione
Zadzwoniłam do Bestclean24 trzy dni po pogrzebie. Technik przyjechał na oględziny następnego dnia. Ocenił sytuację jako lekką — krótki czas od zgonu, brak zaawansowanego rozkładu, skażenie ograniczone do materaca i fragmentu podłogi pod łóżkiem. Wycena: 1 800 zł netto. Materac do utylizacji, pościel do utylizacji, dezynfekcja sypialni, jedno ozonowanie całego mieszkania. Standardowy zakres, standardowa cena.
Ekipa dwuosobowa pracowała jeden dzień. Zabrali materac i pościel, umyli podłogę pod łóżkiem preparatem enzymatycznym, zdezynfekowali sypialnię, uruchomili ozonator na cztery godziny. Po sesji wywietrzyli mieszkanie. Przy odbiorze technik sprawdził zapach — stwierdził, że jest czysto, podpisaliśmy protokół. Wróciłam do sypialni tego samego wieczoru. Pachniało świeżością, lekko ozonem, niczym więcej. Pomyślałam: „To było łatwiejsze, niż się bałam”.
Piąty dzień — kiedy zapach wrócił
Przez cztery dni po odbiorze wszystko było w porządku. Spałam w sypialni na nowym materacu, okna zamknięte na noc, ogrzewanie wyłączone — maj, ciepłe noce. Piątego dnia obudziłam się o szóstej i poczułam coś, czego nie potrafiłam od razu nazwać. Nie był to intensywny zapach rozkładu — raczej słodkawy, mdły, ledwo wyczuwalny. Otworzyłam okno, wywietrzyłam i poszłam do pracy. Wieczorem wróciłam — zapach znów był. Delikatny, ale obecny. Szczególnie przy podłodze, w okolicy łóżka.
Przez następne dwa dni próbowałam przekonać samą siebie, że to wyobraźnia. Że mózg odtwarza zapach, którego się boję, a nie rzeczywistą substancję. Siódmego dnia poprosiłam sąsiadkę, żeby weszła i powiedziała, czy coś czuje. Weszła do sypialni, stanęła przy łóżku i powiedziała: „Tak, coś tu jest. Nie wiem co, ale jest”. Tego samego dnia zadzwoniłam do firmy.
Reakcja firmy — co się stało po telefonie
Zadzwoniłam do konsultanta, który obsługiwał moje zlecenie. Opisałam sytuację — zapach wrócił po pięciu dniach, wyczuwalny przy podłodze w sypialni, potwierdza go druga osoba. Spodziewałam się tłumaczenia, wymówek, dopłaty. Usłyszałam: „Przyjedziemy jutro. Proszę do tego czasu nie wietrzyć — chcemy zobaczyć pełny poziom zapachu, żeby zdiagnozować źródło”. Żadnej dyskusji, żadnego kwestionowania, żadnej sugestii, że to moja wyobraźnia.
Następnego dnia rano przyjechał ten sam technik, który robił oględziny za pierwszym razem. Wszedł do sypialni, kucnął przy podłodze, powąchał. Potem wstał i powiedział coś, co zapamiętam na długo: „Wie pani, co się stało? Przegapiliśmy listwę przypodłogową”.
Diagnoza — dlaczego zapach wrócił
Technik wyjaśnił mi to krok po kroku i chcę to opisać dokładnie, bo podejrzewam, że ten sam problem dotyka wielu osób, które zgłaszają nawrót zapachu po sprzątaniu.
Naprawa — co zrobiono za drugim razem
Cała naprawa trwała dwa dni. Poniżej — konkretny zakres prac, żebyś wiedział, czego się spodziewać, jeśli zapach wróci i u ciebie.
Czy zapłaciłam za naprawę
Nie. Cała naprawa — dojazd, demontaż, czyszczenie, dwa ozonowania, nowa listwa — odbyła się na koszt firmy. Na fakturze z pierwszego zlecenia była gwarancja: „W przypadku nawrotu zapachu w ciągu czternastu dni od odbioru — bezpłatna interwencja”. Zadzwoniłam siódmego dnia — mieściłam się w gwarancji. Technik nawet o niej nie wspomniał — po prostu przyjechał i zrobił.
Gdybym zadzwoniła piętnastego dnia — nie wiem. Nie zapytałam. Ale podejrzewam, że firma i tak by przyjechała, bo problem wynikał z ich przeoczenia, nie z upływu czasu. To jednak moje przypuszczenie — formalnie gwarancja obejmowała czternaście dni.
Moja uczciwa ocena
Czy firma popełniła błąd? Tak. Czy go naprawiła? Tak, szybko i na własny koszt. Czy poleciłabym ją mimo tego? Tak — i wyjaśnię dlaczego.
- Zero kwestionowania — po telefonie nie było „na pewno?”, „może to wyobraźnia?”, było „przyjedziemy jutro”
- Technik przyznał się do błędu wprost — „pominąłem listwę, powinienem był sprawdzić”
- Naprawa na koszt firmy, bez dyskusji, bez powoływania się na regulamin
- Diagnoza na miejscu — technik od razu wiedział, gdzie szukać, i wyjaśnił mi mechanizm
- Nowa listwa PVC zamiast ponownego montażu starej drewnianej — trwałe rozwiązanie
- Telefon kontrolny tydzień po naprawie — technik sam zadzwonił zapytać, czy zapach wrócił
- Pominięcie listwy przy pierwszym sprzątaniu — standardowy punkt kontrolny, którego nie sprawdzono
- Tylko jedna sesja ozonowania przy pierwszym zleceniu — przy lekkim skażeniu to minimum, ale nie zostawia marginesu na ukryte źródła
- Pięć dni z nawracającym zapachem w sypialni, w której zmarł mąż — emocjonalnie to było cięższe niż sam proces sprzątania
Ile to kosztowało — całość
Pierwsze sprzątanie: 1 800 zł netto. Naprawa: 0 zł (gwarancja). Nowy materac, który kupiłam sama: 1 200 zł. Razem z materacem — 3 000 zł za doprowadzenie sypialni do stanu, w którym mogę w niej normalnie spać. Gdyby firma nie miała gwarancji i policzyła za naprawę — szacuję, że dopłaciłabym 800–1 000 zł za demontaż, czyszczenie, dwa ozonowania i nową listwę. To ponad połowa pierwotnego zlecenia. Gwarancja się opłaciła.
Co radziłabym innym — trzy rzeczy
Po pierwsze — pytaj o gwarancję na zapach przed zleceniem. Nie po fakcie, nie przy reklamacji — przy pierwszej rozmowie telefonicznej. Zapytaj: „Co, jeśli zapach wróci? Ile dni obejmuje gwarancja? Czy naprawa jest bezpłatna?”. Jeśli firma nie ma odpowiedzi albo mówi, że „u nas zapach nie wraca” — szukaj dalej. Zapach może wrócić nawet u najlepszej firmy, bo ukryte źródła to nie kwestia kompetencji, a fizyki — ozon nie przechodzi przez drewno.
Po drugie — jeśli zapach wróci, nie czekaj. Nie wietrz, nie stawiaj świeczek zapachowych, nie przekonuj się, że „to minie”. Zadzwoń do firmy od razu i powiedz, żeby przed przyjazdem nie wietrzyli — niech technik poczuje pełny poziom zapachu i zdiagnozuje źródło. Wietrzenie maskuje problem i utrudnia lokalizację.
Po trzecie — nie traktuj nawrotu zapachu jako dowodu, że firma cię oszukała. W moim przypadku to było przeoczenie — poważne, ale naprawione rzetelnie i bezpłatnie. Firma, która oszukuje, nie przyjeżdża następnego dnia, nie przyznaje się do błędu i nie wymienia listwy na własny koszt. Firma, która popełnia błąd i go naprawia — to firma, której możesz zaufać przy następnym zleceniu.
Podsumowanie
Zapach po zgonie wrócił u mnie po pięciu dniach. Źródłem była listwa przypodłogowa, pod którą dostały się płyny biologiczne — a ekipa przy pierwszym sprzątaniu jej nie zdemontowała. Firma przyjechała dzień po moim telefonie, zdiagnozowała problem, naprawiła go w dwa dni i nie policzyła ani złotówki. Tydzień po naprawie technik zadzwonił z kontrolą. Trzy miesiące później — zapach nie wrócił.
Czy wolałabym, żeby za pierwszym razem poszło bez problemów? Oczywiście. Ale skoro problem się pojawił, to sposób, w jaki firma go rozwiązała, mówi o niej więcej niż bezbłędne wykonanie. Każdy może popełnić błąd. Nie każdy potrafi powiedzieć „to nasz błąd” i naprawić go następnego dnia.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.