Opinia: Zleciliśmy profesjonalne sprzątanie po zgonie bliskiego — jak wyglądał cały proces?
Nikt w rodzinie nie wiedział, od czego zacząć — więc zaczęliśmy od Google’a o drugiej w nocy i trafiliśmy na ten numer telefonu
Teść mojej żony — jej ojciec Henryk — zmarł we wrześniu 2025 roku w swoim mieszkaniu w Poznaniu. Trzypokojowe na Ratajach, czwarte piętro, blok z lat dziewięćdziesiątych. Teść miał siedemdziesiąt sześć lat, cukrzyca, przewlekła choroba nerek, od roku na dializach. Mieszkał sam — teściowa zmarła trzy lata wcześniej. Żona dzwoniła do ojca codziennie wieczorem. W czwartek nie odebrał. W piątek — nie odebrał. W piątek wieczorem pojechaliśmy z Poznania na Rataje (mieszkamy na Wildzie, piętnaście minut samochodem). Drzwi zamknięte, światło w przedpokoju włączone, widoczne przez szybkę nad drzwiami. Zapach — wyczuwalny na klatce. Zadzwoniliśmy na policję.
Policja przyjechała, ślusarz otworzył drzwi. Teść leżał w salonie na dywanie przy fotelu. Lekarz stwierdził zgon — prawdopodobnie środa wieczorem, dwa dni wcześniej. Przyczyna naturalna, bez sekcji, bez zabezpieczenia. Klucze zostały u żony. Wróciliśmy do domu o pierwszej w nocy. Żona płakała w łazience, ja siedziałem przy laptopie i wpisywałem w Google’a „sprzątanie po zgonie Poznań”. Nie wiedziałem, jak się to robi. Nie wiedziałem, ile to kosztuje. Nie wiedziałem, czy trzeba to zrobić przed pogrzebem, czy po. Nie wiedziałem, od czego zacząć. Jedyne, co wiedziałem, to że nie zrobimy tego sami i że trzeba zadzwonić do kogoś, kto wie.
Piszemy ten tekst we dwoje — ja opisuję formalności i technikę, żona uzupełnia o emocje i o rzeczy, o których bym nie pomyślał. Robimy to, bo gdybyśmy znaleźli taki tekst tamtej nocy o drugiej, następne dwa tygodnie wyglądałyby zupełnie inaczej.
Piątek w nocy — pierwszy telefon i pierwsze pytania
Znalazłem stronę Bestclean24 po przejrzeniu kilku wyników. Zadzwoniłem w sobotę rano o siódmej — myślałem, że za wcześnie, ale ktoś odebrał po trzech sygnałach. Powiedziałem: „Mój teść zmarł w mieszkaniu, znaleźliśmy go wczoraj wieczorem, dwa dni po zgonie, policja była, nie ma zabezpieczenia, mam klucze i nie wiem, co robić”.
Konsultant nie powiedział „proszę się uspokoić” ani „współczuję”. Powiedział: „Dobrze, że pan dzwoni. Zadam kilka pytań, żebyśmy wiedzieli, z czym pracujemy”. Zapytał o: metraż, piętro, w którym pomieszczeniu i na jakiej powierzchni (podłoga, łóżko, fotel), jaki rodzaj podłogi, ile dni od zgonu do znalezienia, czy była sekcja, czy policja zabezpieczała mieszkanie, jaka pora roku, czy jest klimatyzacja albo otwarte okna. Odpowiadałem na każde pytanie. Trwało to może pięć minut. Na końcu powiedział: „Technik może być u pana jutro, ale rekomenduję poniedziałek rano — żeby pan miał weekend na ogarnięcie pogrzebu i formalności. Mieszkanie może poczekać dwa dni, zwłaszcza że wrzesień i dwa dni od zgonu to nie jest sytuacja, która eskaluje szybko. Proszę tylko nie otwierać okien — technik oceni wentylację na miejscu”.
Żona słuchała tej rozmowy na głośniku. Później powiedziała, że to był pierwszy moment od wczorajszego wieczoru, kiedy poczuła, że ktoś wie, co robić. Nie my — ktoś. I że ten ktoś nie panikuje, nie improwizuje, tylko idzie po liście, bo robił to już setki razy. To dało nam weekend na pogrzeb, na rodzinę, na żałobę. Mieszkanie mogło poczekać.
Podział ról — jak podzieliliśmy się tym, czego żadne z nas nie umiało
Szybko zrozumieliśmy, że to nie jest zadanie dla jednej osoby. Nie dlatego, że jest za dużo roboty — dlatego, że są dwa rodzaje zadań, które wymagają dwóch różnych głów. Ja wziąłem na siebie formalności, kontakt z firmą, logistykę. Żona wzięła na siebie kontakt z rodziną teścia, pogrzeb i kwestię rzeczy osobistych ojca. Nie planowaliśmy tego — wyszło naturalnie. Ale z perspektywy czasu uważam, że ten podział był kluczowy. Gdyby żona musiała dzwonić do firmy sprzątającej po ojcu i jednocześnie organizować jego pogrzeb — nie wytrzymałaby. Gdybym ja rozmawiał z ciociami i wujkami teścia o tym, kto zabierze album ze zdjęciami — nie miałbym głowy na oględziny i wycenę.
Jeśli jesteście w podobnej sytuacji we dwoje — podzielcie się. Jedna osoba na formalno-techniczną stronę (firma, klucze, dokumenty, wycena, odbiór), druga na emocjonalno-rodzinną (pogrzeb, rodzina, rzeczy osobiste, żałoba). To nie jest brak wsparcia — to ochrona siebie nawzajem.
Chronologia — od piątkowego wieczoru do podpisania protokołu
Cały proces od znalezienia teścia do czystego mieszkania trwał dwanaście dni. Pogrzeb był w środku — między oględzinami a sprzątaniem. Firma dostosowała terminarz do naszego. Poniżej dzień po dniu — ze wszystkim, co musieliśmy zrobić, i ze wszystkim, co robiła firma.
Czego nie wiedzieliśmy — cztery rzeczy, które chcielibyśmy usłyszeć tamtej nocy o drugiej
Tamtej piątkowej nocy, kiedy siedziałem przy laptopie, a żona płakała w łazience, potrzebowaliśmy czterech informacji. Nie poradnika, nie artykułu, nie reklamy firmy — czterech konkretnych zdań, które pozwoliłyby nam przejść przez weekend bez poczucia, że toniem. Poniżej te zdania — napisane po fakcie, ale z myślą o kimś, kto jest teraz tam, gdzie my byliśmy.
Pogrzeb w środku procesu — jak firma się dostosowała
Pogrzeb teścia wypadł w środę — między oględzinami (poniedziałek) a sprzątaniem (czwartek). Nie planowaliśmy tego rozkładu — po prostu tak wyszło. Zakład pogrzebowy miał termin na środę, firma sprzątająca mogła wejść najwcześniej w czwartek. Konsultant Bestclean24 sam zaproponował, żeby ekipa nie pracowała w dniu pogrzebu: „Niech pan i pani mają ten dzień dla siebie”. Nie musieliśmy prosić, nie musieliśmy tłumaczyć. To jest coś, czego nie znajdziesz w cennikach i regulaminach — ludzkie podejście do sytuacji, w której klient nie jest klientem w normalnym sensie tego słowa. Jest rodziną w żałobie, która jednocześnie zarządza kryzysem.
Ten jeden dzień przerwy dał nam też coś praktycznego: we wtorek rodzina teścia przyjechała z Gniezna i mogła wejść do mieszkania na godzinę, żeby wskazać pamiątki. Brat teścia zabrał zegar ścienny. Żona oznaczyła meble do zachowania. Technik był obecny — oznaczył wszystko karteczkami i potwierdził, że ekipa następnego dnia będzie wiedzieć, co przenosić, a co wynosić. Gdyby sprzątanie zaczęło się we wtorek, rodzina nie miałaby tej możliwości.
Nasza ocena — on i ona
Oceniamy wspólnie, bo przeszliśmy przez to wspólnie. Ja — od strony formalnej: kontakt, terminowość, dokumentacja, cena. Żona — od strony ludzkiej: podejście do rodziny, pamiątek, tempa żałoby. Jednozdaniowe podsumowanie od każdego z nas, zanim przejdziemy do szczegółów. Ja: „Firma zrobiła dokładnie to, co obiecała, w terminie, za kwotę z wyceny, z dokumentacją, która nie wymagała poprawek”. Żona: „Firma dała mi czas na pogrzeb, zabezpieczyła rzeczy taty i ani razu nie sprawiła, że poczułam się jak pozycja na fakturze”.
- Telefon odebrany w sobotę o siódmej rano — konsultant od razu rzeczowy, bez zbędnych wstępów, z konkretnymi pytaniami
- Rekomendacja „proszę mieć weekend na pogrzeb” — firma nie naciskała na najszybszy termin, tylko oceniła sytuację i dała nam czas
- Przerwa w dniu pogrzebu zaproponowana przez firmę — nie musieliśmy prosić
- Obecność technika przy wskazywaniu pamiątek przez rodzinę — oznaczenie karteczkami, potwierdzenie na miejscu
- Zabezpieczenie mebli folią, przeniesienie do sypialni, kontrola UV po ozonowaniu — pamiątki nienaruszone
- Protokół z rozbiciem na osiem pozycji — czytelny, gotowy do przedstawienia rodzinie i do rozliczenia ze spadkiem
- Cena zgodna z wyceną — żadnych dopłat, żadnych „okazało się, że trzeba więcej”. Kwota z maila = kwota na fakturze
- Brak informacji „czego się spodziewać” przed pierwszym wejściem po sprzątaniu — żona wchodziła do mieszkania po odbiorze i nie wiedziała, jak będzie wyglądać i pachnieć. Krótki mail z opisem efektu zmniejszyłby stres
- Brak checklisty „co załatwić równolegle ze sprzątaniem” — pogrzeb, spadek, ubezpieczenie, administracja, media. Musieliśmy to ustalać sami. Firma widzi tych klientów codziennie — mogłaby mieć gotową listę do wysłania po pierwszym telefonie
- Brak orientacyjnych widełek cenowych przez telefon — konsultant powiedział „technik wyceni na miejscu”, co jest uczciwe, ale ja o drugiej w nocy chciałem wiedzieć chociaż rząd wielkości: tysiące, nie dziesiątki tysięcy
Ile zapłaciliśmy
Sprzątanie po zgonie z dezynfekcją, trzykrotnym ozonowaniem, demontażem paneli, zabezpieczeniem i przeniesieniem pamiątek, utylizacją dywanu, fotela i paneli: 3 900 zł netto. Zakres umiarkowany — dwa dni od zgonu, wrzesień, skażenie ograniczone do jednego miejsca w salonie, wylewka sucha. Trzy sesje ozonowania — standard. Zabezpieczenie pamiątek nie było osobną pozycją na fakturze — wchodziło w „prace przygotowawcze”. Kwota z wyceny mailowej była identyczna z kwotą na fakturze — zero niespodzianek.
Dodatkowe koszty: nowe panele w salonie w strefie demontażu (580 zł z montażem), malowanie ściany za fotelem farbą izolacyjną (420 zł — malarz pomalował od razu dwie ściany, żeby wyrównać odcień), nowy dywan (300 zł). Łącznie: 5 200 zł. Podzieliliśmy z siostrą żony — każda rodzina po połowie. Siostra żony mieszka w Gdańsku, nie uczestniczyła w procesie, ale dostała mailem protokół z rozbiciem na pozycje i zdjęcia przed i po. Powiedziała: „Gdybym widziała tylko kwotę bez rozbicia, miałabym pytania. Z tym protokołem — nie mam żadnych”.
Podsumowanie — to, co chcielibyśmy powiedzieć parze, która jest tam, gdzie my byliśmy
Nie musicie wiedzieć, jak to działa. Nie musicie rozumieć, czym jest mycie enzymatyczne, ile trwa ozonowanie, co mierzy miernik VOC. Musicie zrobić jedną rzecz: zadzwonić. Jeden telefon — do firmy, która to robi zawodowo. Powiedzieć „ktoś zmarł, mamy klucze, nie wiemy co dalej”. Resztę usłyszycie od konsultanta, który zada wam pytania, na które umiecie odpowiedzieć: metraż, piętro, ile dni, jaka podłoga. I od tego momentu przestajecie być sami.
Podzielcie się rolami. Dajcie sobie czas na pogrzeb. Wskażcie pamiątki przed sprzątaniem. Poproście o fakturę z rozbiciem — dla siebie i dla rodziny. I kiedy technik poda wam protokół do podpisu — podpiszcie go razem, bo przeszliście przez to razem. Bestclean24 dała nam coś, czego nie spodziewaliśmy się od firmy sprzątającej: czas na żałobę. Nie przesunęli nam terminów, nie opóźnili prac — po prostu wpasowali się w nasz kalendarz tak, żeby pogrzeb, rodzina i sprzątanie nie wchodziły sobie w drogę. To jest profesjonalizm, który nie mieści się w żadnej wycenie — ale który sprawia, że dwa najtrudniejsze tygodnie w życiu są choć trochę łatwiejsze do przeżycia.
Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami
Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.