Przeskocz do treści
Zadzwoń teraz Dostępni 24/7
Strona główna / Referencje / Czy po sprzątaniu po zgonie da się normalnie mieszkać? Wróciłem po miesiącu

Opinia: Czy po sprzątaniu po zgonie da się normalnie mieszkać? Wróciłem po miesiącu

Cz
Czy po sprzątaniu po zgonie da się normalnie mieszkać? Wróciłem po miesiącu

Miesiąc w hotelu, trzy tygodnie wahania i pierwszy krok przez próg


Mój ojciec zmarł w salonie naszego wspólnego mieszkania na Ursynowie. Mieszkaliśmy razem od dwunastu lat — ja w jednym pokoju, on w drugim, wspólna kuchnia i łazienka. Znalazłem go po powrocie z dwudniowego wyjazdu służbowego. Ciało leżało na kanapie prawdopodobnie od ponad doby. Było lato, okna zamknięte, rolety opuszczone.

Potrzebujesz pomocy? Zadzwoń
Bezpłatna wycena telefoniczna
Dostępni teraz
Pn-Sob 7:00 — 22:00
Zamów oddzwonienie

Po interwencji policji i zabraniu ciała przez zakład pogrzebowy zamknąłem mieszkanie na klucz i zamieszkałem w hotelu. Nie byłem w stanie tam wrócić. Nie przez brud — przez obraz, który miałem w głowie. Profesjonalne sprzątanie zlecił w moim imieniu kolega z pracy. Ekipa weszła, zrobiła swoje, a ja przez kolejny miesiąc zastanawiałem się, czy kiedykolwiek przekroczę ten próg. Ten tekst jest o tym, jak wyglądał powrót — bo o samym sprzątaniu napisano dużo, a o tym, co jest potem, prawie nic.

Co zastałem — stan mieszkania przed sprzątaniem


Muszę opisać punkt wyjścia, żeby powrót miał kontekst. Salon, w którym zmarł ojciec, to około dwadzieścia metrów kwadratowych. Kanapa, na której leżał, była tapicerowana tkaniną — płyny przesiąknęły przez obicie do pianki i dalej na parkiet. Zapach czuć było na klatce schodowej jeszcze dwa piętra niżej. Na ścianach i suficie nad kanapą widoczne były ślady, o których nie chcę pisać szczegółowo. W kuchni stało jedzenie, które ojciec zostawił — dwa dni w trzydziestostopniowym upale zrobiły swoje.

Mówię o tym nie po to, żeby szokować. Mówię o tym, bo chcę, żebyś rozumiał skalę — i dzięki temu lepiej ocenił efekt końcowy, który zastałem miesiąc później.

Co zrobiła ekipa — relacja z drugiej ręki


Nie byłem obecny przy sprzątaniu. Kluczami dysponował mój kolega, który kontaktował się z firmą. Całość znam z protokołu odbioru, z rozmowy telefonicznej z technikiem i z relacji kolegi, który był na miejscu przy odbiorze. Poniższy przebieg odtwarzam na podstawie tych trzech źródeł.

Dzień 1: Oględziny i wycena
Technik przyjechał na oględziny, ocenił zakres skażenia. Stwierdził, że kanapa i fragment parkietu pod nią nie nadają się do oczyszczenia — konieczna utylizacja. Wycenę z rozbiciem na pozycje kolega dostał mailem tego samego wieczoru.
Dzień 2-3: Sprzątanie i dezynfekcja
Trzyosobowa ekipa pracowała dwa dni. Pierwszego dnia usunęli kanapę, zdemontowali parkiet w strefie skażenia, wyczyścili ściany i sufit preparatami enzymatycznymi, opróżnili lodówkę i wyrzucili zepsute jedzenie. Drugiego dnia przeprowadzili dezynfekcję całego mieszkania metodą zamgławiania, umyli okna, wyczyścili wszystkie powierzchnie w kuchni i łazience.
Dzień 4-5: Ozonowanie
Trzy sesje ozonowania rozłożone na dwa dni. Po każdej sesji wietrzenie. Technik po trzeciej sesji stwierdził brak wyczuwalnego zapachu i umówił się z kolegą na odbiór.
Dzień 6: Odbiór
Kolega pojechał na odbiór. Powiedział mi potem: „Gdybym nie wiedział, co się tam stało, nie domyśliłbym się”. Podpisał protokół, odebrał fakturę. Technik zostawił numer z informacją, że jeśli w ciągu dwóch tygodni zapach wróci, przyjadą bez dopłat.

Miesiąc później — jak wyglądał powrót


Wróciłem do mieszkania trzydzieści dwa dni po sprzątaniu. Przez ten czas byłem dwa razy u psychologa i raz rozmawiałem przez telefon z technikiem, który prowadził prace — zapytałem go wprost, czy mieszkanie jest bezpieczne do zamieszkania. Odpowiedział, że pod względem biologicznym tak, od dnia odbioru. Że ozonowanie zniszczyło bakterie i związki lotne odpowiedzialne za zapach. Że mogę tam wrócić, kiedy będę gotowy.

Pierwszy raz wszedłem z kolegą. Otworzyłem drzwi i przez kilka sekund stałem w przedpokoju, czekając na zapach. Nic. Mieszkanie pachniało tak, jak pachnie mieszkanie, w którym przez miesiąc nikt nie mieszkał — trochę stęchlizną, trochę kurzem. Zero chemii, zero słodkawego zapachu rozkładu, który pamiętałem.

Salon wyglądał inaczej niż zapamiętałem, ale to dlatego, że brakowało kanapy i kawałka parkietu. Ściany i sufit były czyste — żadnych śladów, żadnych plam, żadnych cieni. Kuchnia lśniła. Łazienka też. Okna były zamknięte, ale powietrze nie było ciężkie.

Pierwsze cztery tygodnie mieszkania — dzień po dniu


Nie będę udawał, że wrócenie było łatwe. Fizycznie mieszkanie było czyste. Psychicznie — to zupełnie inna sprawa. Oto jak wyglądały moje pierwsze tygodnie.

1
Tydzień 1
Spałem z otwartymi oknami. Omijałem salon. Jadłem w kuchni albo w swoim pokoju. Kilka razy w nocy wstawałem sprawdzić, czy nie czuć zapachu.
2
Tydzień 2
Kupiłem nowy dywan i fotel do salonu. Przestawienie mebli pomogło — pokój wyglądał inaczej niż ten, który pamiętałem. Zapach nadal zerowy.
3
Tydzień 3
Pierwszy raz obejrzałem film w salonie. Zamówiłem nowy parkiet do położenia w miejscu, gdzie stała kanapa. Nie sprawdzałem już zapachu w nocy.
4
Tydzień 4
Zaprosił mnie znajomy z pytaniem „a nie jest tam dziwnie?”. Powiedziałem mu szczerze: fizycznie nie, psychicznie bywa. Ale mieszkam i nie planuję się wyprowadzać.

Moja uczciwa ocena


Pół roku po powrocie mogę powiedzieć jedno — mieszkanie jest w pełni funkcjonalne. Zapach nie wrócił. Nie ma żadnych fizycznych śladów tego, co się wydarzyło. Problem, z którym walczyłem, był w głowie, nie w ścianach. Ale sam fakt, że firma odrobił robotę na sto procent, bardzo pomógł w tym procesie.

Co pomogło w powrocie
  • Zero zapachu — nawet po miesiącu zamkniętego mieszkania
  • Czyste ściany i sufit — żadnych śladów wizualnych
  • Protokół z opisem preparatów — upewniłem się, że to bezpieczne biologicznie
  • Rozmowa z technikiem przed powrotem — konkretne odpowiedzi, bez bagatelizowania
  • Gwarancja na zapach — spokój, że nie zostanę sam z problemem
Z czym miałem trudność
  • Pusta przestrzeń po usuniętej kanapie i parkiecie — wymaga doinwestowania
  • Firma nie zasugerowała kontaktu z psychologiem — musiałem sam szukać
  • Brak informacji, po jakim czasie bezpiecznie wrócić — dowiedziałem się dopiero pytając technika

Ile to kosztowało — sprzątanie i powrót do normalności


Samo sprzątanie z dezynfekcją, ozonowaniem i utylizacją mebli kosztowało 4 800 zł netto. Do tego doliczyłem miesiąc hotelu (2 400 zł), nowy fotel i dywan do salonu (1 600 zł) i parkiet, który dopiero położę (wycena 1 200 zł za materiał i robociznę). Razem wychodzi około 10 000 zł. Czy było warto? Tak. Alternatywą było sprzedanie mieszkania ze stratą albo próba sprzątania samodzielnie — obie opcje byłyby droższe, każda na swój sposób.

Czego nikt mi nie powiedział, a chciałbym wiedzieć


Po pierwsze — że powrót do mieszkania po zgonie to osobny temat, niezwiązany z jakością sprzątania. Możesz mieć idealnie czysty lokal i nadal nie być w stanie tam wejść. To normalne. Po drugie — że warto zmienić układ mebli w pokoju, w którym doszło do zgonu. Nie chodzi o zapominanie, chodzi o to, żeby przestrzeń nie wyglądała jak scena, którą pamiętasz. Nowy fotel zamiast kanapy, dywan w innym kolorze, biurko pod inną ścianą — to robi ogromną różnicę.

Po trzecie — żeby porozmawiać z technikiem przed powrotem. Nie z recepcjonistą, nie z konsultantem, ale z osobą, która fizycznie robiła sprzątanie. Zapytaj, co usunęli, jakie preparaty zastosowali, czy coś ich zaniepokoiło, czy mieszkanie jest bezpieczne pod względem zdrowotnym. Te informacje dają konkretny fundament, na którym łatwiej zbudować poczucie bezpieczeństwa niż na pustym „będzie dobrze”.

Podsumowanie


Czy po sprzątaniu po zgonie da się normalnie mieszkać? Tak. Mieszkam w tym samym lokalu od pół roku. Zapach nie wrócił, mieszkanie jest czyste, biologicznie bezpieczne. Salon wygląda inaczej — nowe meble, nowy układ — ale to nadal mój dom.

Najtrudniejsze nie było wejście przez drzwi. Najtrudniejsze było podjęcie decyzji, że to zrobię. Profesjonalne sprzątanie załatwiło stronę fizyczną. Resztę musiałem przepracować sam — z pomocą psychologa i z upływem czasu. Gdyby jednak firma zostawiła choćby ślad zapachu albo plamę na ścianie, nie wiem, czy bym został. To, że tego nie zrobiła, dało mi szansę na normalność.

Dołącz do grona zadowolonych klientów
Bezpłatna wycena — zadzwoń
Dostępni teraz
Działamy 24/7
Bezpłatna wycena
Dołącz do grona zadowolonych klientów
Potrzebujesz pomocy? Zadzwoń — bezpłatna wycena w ciągu 30 minut.
Zamów bezpłatną wycenę
Dostępni 24/7

Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami

Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.

+48 664 282 524 Dostępni teraz
lub napisz do nas
Formularz kontaktowy
Odpowiadamy w ciągu 30 minut. Twoje dane są bezpieczne i nie będą udostępniane osobom trzecim.
Dostępni teraz · Codziennie 7:00 — 22:00
Zadzwoń: +48 664 282 524
Przewijanie do góry