Przeskocz do treści
Zadzwoń teraz Dostępni 24/7
Strona główna / Referencje / Jak długo trwało sprzątanie po zgonie w naszym przypadku i od czego to zależało?

Opinia: Jak długo trwało sprzątanie po zgonie w naszym przypadku i od czego to zależało?

Ja
Jak długo trwało sprzątanie po zgonie w naszym przypadku i od czego to zależało?

Siedem dni od telefonu do odbioru — dlaczego tak długo i czy mogło być krócej


Mój brat zmarł w swoim mieszkaniu we Wrocławiu w marcu 2025 roku. Miał czterdzieści sześć lat, mieszkał sam na drugim piętrze kamienicy w centrum. Sąsiadka zadzwoniła na policję po trzech dniach — powiedziała, że od dwóch dni nie słyszała żadnych odgłosów z góry, a w klatce zaczęło dziwnie pachnieć. Policja weszła, potwierdziła zgon, ciało zabrano do prosektorium. Klucze dostałem od dzielnicowego tego samego wieczoru. Mieszkam w Poznaniu, więc do Wrocławia dojechałem następnego dnia rano.

Potrzebujesz pomocy? Zadzwoń
Bezpłatna wycena telefoniczna
Dostępni teraz
Pn-Sob 7:00 — 22:00
Zamów oddzwonienie

Pierwszą rzeczą, którą zapytałem przez telefon, było: „ile to potrwa?”. Nie z niecierpliwości — ale dlatego, że mieszkam trzysta kilometrów dalej, musiałem wziąć wolne w pracy i zarezerwować nocleg. Konsultant powiedział: „Po oględzinach będę mógł powiedzieć dokładnie, wstępnie proszę zakładać pięć do siedmiu dni roboczych”. Pomyślałem, że przesadza. Okazało się, że miał rację co do dnia. Ten tekst jest o tym, dlaczego sprzątanie po zgonie trwa tyle, ile trwa — bo przed zleceniem szukałem tej informacji i nie znalazłem nic konkretnego.

Punkt wyjścia — co zastał technik


Mieszkanie brata to dwa pokoje i kuchnia w przedwojennej kamienicy — łącznie pięćdziesiąt pięć metrów kwadratowych. Wysokie sufity, drewniane podłogi, pojedyncze okna. Brat zmarł w salonie, na kanapie. Trzy dni w temperaturze około piętnastu stopni — marzec, ogrzewanie włączone, ale kaloryfer w salonie był przykręcony. Skażenie obejmowało kanapę, dywan pod nią i fragment drewnianej podłogi. W kuchni stało brudne naczynie z resztkami jedzenia i otwarte okno — na szczęście, bo częściowo wentylowało mieszkanie.

Technik na oględzinach sprawdził podłogę — deski parkietowe, nie panele. Podniósł jedną w strefie przy kanapie i powiedział, że płyny przesiąknęły między deski do legara. To był moment, w którym zrozumiałem, dlaczego to nie jest kwestia jednego dnia. Drewniana podłoga w kamienicy to nie laminat do zerwania w godzinę — to deski nabite na legary, pod którymi bywa jeszcze podsypka. Każdą trzeba podważyć osobno.

Dzień po dniu — co się działo i ile czasu zajęło


Od telefonu do odbioru minęło siedem dni. Nie każdy z nich był dniem roboczym ekipy — były przerwy wymuszone przez technologię (ozonowanie wymaga zamkniętego lokalu) i logistykę (kamienica bez windy, wąska klatka schodowa). Poniżej rozbijam ten czas na poszczególne etapy.

Dzień 1 (poniedziałek): Telefon i oględziny
Zadzwoniłem rano z Poznania. Konsultant zebrał informacje, umówił technika na popołudnie. Przyjechałem do Wrocławia na 14:00, spotkaliśmy się pod kamienicą. Oględziny trwały dwadzieścia minut. Technik podyktował mi zakres prac i poinformował, że wycenę z rozbiciem dostanę mailem wieczorem. O 20:00 miałem kosztorys — sześć pozycji, każda z osobną ceną.
Dzień 2 (wtorek): Demontaż i usuwanie skażenia
Ekipa trzyosobowa, start o 7:30. Pierwsza godzina — zabezpieczenie klatki schodowej (folia na poręczach, kartka informacyjna dla sąsiadów). Potem: wyniesienie kanapy, dywanu i szafki RTV (skażone, do utylizacji). Demontaż parkietu w strefie przy kanapie — osiem metrów kwadratowych desek, dwa legary, podsypka pod nimi. To trwało do 15:00. Po demontażu — mycie enzymatyczne odsłoniętego podłoża i ścian w salonie. Koniec pracy o 18:00.
Dzień 3 (środa): Dezynfekcja całego mieszkania
Ekipa dwuosobowa. Dezynfekcja metodą zamgławiania — salon, sypialnia, kuchnia, łazienka, przedpokój. Mycie wszystkich powierzchni w kuchni i łazience. Czyszczenie okien. Usunięcie jedzenia z lodówki i szafek kuchennych. Wyczyszczenie lodówki wewnątrz. Trwało to od 8:00 do 14:00. Po zakończeniu — zamknięcie mieszkania i uruchomienie pierwszej sesji ozonowania (4 godziny).
Dzień 4 (czwartek): Ozonowanie — sesja 2 i wietrzenie
Rano technik otworzył mieszkanie, wywietrzył przez dwie godziny (okna na oścież). Potem druga sesja ozonowania — kolejne cztery godziny przy zamkniętych oknach. Po sesji ponowne wietrzenie do wieczora. Technik sprawdził poziom zapachu — stwierdził, że w salonie jest jeszcze wyczuwalny, szczególnie przy podłodze w miejscu demontażu. Decyzja: trzecia sesja z generatorem ustawionym nisko, bezpośrednio nad odsłoniętym podłożem.
Dzień 5 (piątek): Ozonowanie — sesja 3
Trzecia sesja celowana — generator na podłodze w salonie, cztery godziny. Po sesji wietrzenie. Technik sprawdził zapach wieczorem. Stwierdził brak wyczuwalnego zapachu, ale zaproponował weekend na „wygrzanie” lokalu — zostawienie okien uchylonych na mikrowentylację, żeby resztki ozonu się rozłożyły i mieszkanie naturalnie się przewietrzyło.
Dzień 6-7 (weekend): Wygrzewanie i odbiór
Sobota i niedziela — mieszkanie stało z uchylonymi oknami. W poniedziałek rano technik przyjechał na odbiór. Przeszliśmy razem pokój po pokoju. Zero zapachu — ani rozkładu, ani chemii, ani ozonu. Podpisałem protokół, dostałem fakturę i potwierdzenie utylizacji mebli.

Od czego zależał czas — pięć czynników


Po odbiorze zapytałem technika wprost: „Co sprawiło, że to trwało aż siedem dni? Widziałem w internecie firmy, które obiecują sprzątanie po zgonie w jeden dzień”. Odpowiedział mi dość szczegółowo i te informacje uważam za najcenniejszą część całego doświadczenia.

1
Rodzaj podłogi
Parkiet deskowy w kamienicy vs panele laminowane — demontaż desek trwa trzy razy dłużej. Płyny biologiczne wsiąkają między deski, w legary i podsypkę. Przy panelach wystarczy zerwać warstwę — pod spodem jest zwykle folia i wylewka.
2
Czas od zgonu
Trzy dni to granica, po której rozkład przyspiesza wykładniczo. W naszym przypadku — trzy dni w piętnastu stopniach — skażenie było umiarkowane. Latem przy trzydziestu stopniach ten sam czas oznaczałby znacznie poważniejszą sytuację i dodatkowy dzień prac.
3
Liczba sesji ozonowania
Każda sesja to 4 godziny plus wietrzenie. Nie da się ich robić z dnia na dzień — ozon musi się rozłożyć, mieszkanie musi oddychać. Dwie sesje to minimum dwa dni. Trzy sesje — trzy dni, bo pomiędzy muszą być przerwy.
4
Logistyka budynku
Kamienica bez windy, wąska klatka, drugie piętro. Wyniesienie kanapy, dywanu i desek parkietowych po schodach — godzina. W bloku z windą ten sam zakres to dwadzieścia minut.
5
Weekend wygrzewania
Technik mógł zrobić odbiór w piątek. Zaproponował dodatkowe dwa dni wietrzenia, żeby mieć pewność. Powiedział: „Wolę oddać panu mieszkanie po weekendzie bez wątpliwości niż w piątek z zastrzeżeniem”. Zgodziłem się.

Czy mogło być szybciej


Zapytałem technika wprost — gdybym nalegał na termin czterech dni, czy dałoby radę. Odpowiedział, że fizycznie tak — mógłby skrócić wietrzenie, zrezygnować z trzeciej sesji ozonowania i zrobić odbiór w czwartek. Ale nie rekomendował tego. Powiedział, że przy drewnianych podłogach zapach potrafi wrócić po tygodniu, jeśli ozon nie miał czasu dotrzeć w głąb desek i legarów. Trzecia sesja celowana — z generatorem na podłodze — była jego sposobem na eliminację ryzyka nawrotu.

Firmy, które obiecują sprzątanie po zgonie w jeden dzień, robią jedną z dwóch rzeczy: albo ograniczają się do powierzchniowego mycia bez demontażu podłogi (co oznacza, że zapach może wrócić), albo wliczają tylko sam dzień fizycznej pracy, pomijając ozonowanie i wietrzenie. Technicznie „sprzątanie” w naszym przypadku trwało dwa dni. Reszta to dezynfekcja, ozonowanie, wietrzenie i odbiór — procesy, których nie da się przyspieszyć bez kompromisów na jakości.

Moja uczciwa ocena


Byłem sfrustrowany czasem. Musiałem zostać we Wrocławiu tydzień dłużej niż planowałem, dobrać dodatkowe noce w hotelu, przekładać sprawy w pracy. Ale patrząc na efekt — mieszkanie jest czyste, zapach nie wrócił, brat’s sąsiedzi przestali się skarżyć — siedem dni było ceną za solidną robotę. Gdybym nalegał na skrócenie, ryzykowałbym nawrót zapachu i dodatkowy koszt poprawki.

Co oceniam pozytywnie
  • Realistyczny termin podany już przy pierwszym telefonie — pięć do siedmiu dni, trafił w siedem
  • Kosztorys mailem tego samego dnia co oględziny — mogłem planować budżet
  • Trzecia sesja ozonowania celowana w podłogę — technik sam zaproponował, nie czekał na reklamację
  • Weekend wygrzewania — dodatkowy czas, ale zero dodatkowych kosztów
  • Zapach nie wrócił — pięć miesięcy później mieszkanie nadal neutralne
Co mogłoby być lepiej
  • Brak informacji z góry, że ozonowanie to kilka dni, nie kilka godzin — dowiedziałem się dopiero na oględzinach
  • Żaden harmonogram na piśmie — ustne ustalenia dzień po dniu, wolałbym mieć kalendarz z datami od razu
  • Brak opcji zdalnego odbioru — musiałem być osobiście, mimo że mieszkam w innym mieście

Ile to kosztowało


Całość: 5 200 zł netto. Z tego demontaż parkietu i utylizacja (deski, legary, kanapa, dywan, szafka RTV) — 1 400 zł. Dezynfekcja i mycie enzymatyczne — 1 600 zł. Trzykrotne ozonowanie — 1 200 zł. Reszta to dojazd, materiały i zabezpieczenie klatki schodowej. Do tego mój koszt pobytu we Wrocławiu — siedem nocy w hotelu (2 100 zł) i utracony tydzień pracy. Łącznie ponad 7 000 zł. Gdyby firma mogła skrócić proces o dwa dni bez utraty jakości — zaoszczędziłbym 600 zł na hotelu. Ale wolę zapłacić za dodatkowe noce niż za nawrót zapachu.

Podsumowanie — realne czasy trwania


Sprzątanie po zgonie nie trwa jeden dzień. Fizyczne sprzątanie — demontaż, mycie, dezynfekcja — to dwa, może trzy dni robocze. Ale do tego dochodzi ozonowanie, które wymaga czasu i przerw na wietrzenie, oraz ewentualny okres dojrzewania, gdy mieszkanie stoi z uchylonymi oknami. W naszym przypadku siedem dni od telefonu do odbioru. Technik powiedział, że to typowy czas przy umiarkowanym skażeniu z demontażem podłogi. Przy panelach zamiast desek — mógłby być krótszy o dwa dni. Przy skażeniu latem, po pięciu dniach w trzydziestu stopniach — dłuższy nawet o trzy.

Jeśli planujesz zlecenie, zakładaj tydzień i organizuj się pod ten termin. Lepiej zorganizować wolne na siedem dni i skończyć w pięć, niż planować trzy i potem gorączkowo szukać noclegu na kolejne cztery.

Dołącz do grona zadowolonych klientów
Bezpłatna wycena — zadzwoń
Dostępni teraz
Działamy 24/7
Bezpłatna wycena
Dołącz do grona zadowolonych klientów
Potrzebujesz pomocy? Zadzwoń — bezpłatna wycena w ciągu 30 minut.
Zamów bezpłatną wycenę
Dostępni 24/7

Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami

Bezpłatna wycena, dyskretna realizacja. Działamy na terenie całej Polski — zadzwoń lub zostaw wiadomość, odezwiemy się w ciągu 30 minut.

+48 664 282 524 Dostępni teraz
lub napisz do nas
Formularz kontaktowy
Odpowiadamy w ciągu 30 minut. Twoje dane są bezpieczne i nie będą udostępniane osobom trzecim.
Dostępni teraz · Codziennie 7:00 — 22:00
Zadzwoń: +48 664 282 524
Przewijanie do góry